Tokio Shadows - Prolog

Tokio Shadows

 

Autor : Bliss

 

„Obiecuję że przed wszystkim będę bronić Cię

Nawet jeśli bym musiał stać się najczystszym złem”

„Servant of Evil”

 

Prolog

 

Czy naprawdę znamy siebie. Kim jesteśmy? Człowiek poznaje siebie tylko w ekstremalnych

sytuacjach. Czy jest coś takiego jak istota doskonała? Człowiek nie jest idealny. Nigdy nie będzie.

Nasze ciało, posiada wiele niespójności, jednak człowiek stale je modyfikował. Zmieniał, kształtował,

deformował. Kiedy miałam 5 lat, szłam przez park trzymając mamę za rękę. Była silną i piękna

kobietą. Miała długie, proste kasztanowe włosy i duże ciemne oczy. Pochodziła z Polski, jednak

zakochała się w Japończyku. Kiedy przyszłam na świat, byłam bardzo chorowitym dzieckiem. Miałam

słaby system odpornościowy i często musiałam jeździć do szpitala na kontrole. Mój ojciec był

naukowcem. Jako dziecko, nigdy nie zastanawiałam się nad jego praca. Wiedziałam, że rzadko bywał

w domu. Typowy pracoholik. Kiedy czytał lub pracował, zawsze zakładał okulary. Pewnego dnia moja

mama miała wypadek. Pijany kierowca. Śmierć na miejscu. Miałam 7 lat. Mój ojciec bardzo to przeżył.

Za każdym razem , kiedy miałam gorączkę patrzył na mnie z bólem, jak by to był mój ostatni dzień.

Pewnego dnia, poszliśmy do wesołego miasteczka. Nigdy tego nie robił. Zawsze chodziłam z mamą, a

kiedy ją o niego pytałam odpowiadała.

- Tatuś jest zapracowany, ale bardzo cię kocha.

Dlatego, kiedy poszliśmy razem do wesołego miasteczka, byłam bardzo szczęśliwa. Mogłam jeść co

chciałam, dostałam wszystko o co tylko poprosiłam, jechałam niemal na każdej karuzeli. Kiedy słońce

zrobiło się pomarańczowe i zaczęło znikać, szybko domyśliłam się , że ten wspaniały dzień dobiega

końca. Kiedy patrzyliśmy na zachód słońca w wesołym miasteczku, siedząc na drewnianej i czystej

ławce, mój tato niespodziewanie mnie przytulił i szepnął na ucho.

- Nie pozwolę by stała ci się jakakolwiek krzywda.

W tedy nie rozumiałam, co dokładnie miały znaczyć te słowa. Rok później w moje ósme urodziny,

przyjechał jakiś starszy pan w garniturze w towarzystwie jakieś wysokiej i smukłej asystentki. Oboje

byli ubrani bardzo elegancko i czuć było od nich drogie perfumy.

- Rozumiem, że to twoja córka ? – zapytał nieznajomy mojego ojca patrząc na mnie.

- Zgadza się – powiedział kiwając głowa. Jego wyraz twarzy sugerował niezdecydowanie.

Zauważyłam, że nerwowo poruszała dłońmi.

- Aria – zwrócił się mężczyzna do swojej pracownicy. – proszę zaprowadzić dziewczynkę do auta.

- Tato co się dzieje? – spytałam zaskoczona, zerkając na ojca. Zauważyłam, że zagryza dolna wargę.

Kucnął przede mną i złapał mnie za obie dłonie. Jego ręce były szorstkie i mokre.

- Mei – zaczął – musisz jechać z panią Arią.

Średnia ocena: 4.0  Głosów: 1

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze (1)

  • Amy 21.12.2014
    Wyłapałam kilka literówek i w niektórych miejscach brakuje przecinków, ale fabua jest OK :)

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania