Tokio Shadows - Rozdział I
Tokio Shadows
Autor : Bliss
Rozdział I
Łóżko ugięło się pod dodatkowym ciężarem. Dziewczyna zirytowana, usiadła i przetarła twarz dłonią.
Jej wzrok podarzył w kierunku szafki nocnej, na której ulokowany był elektroniczny zegar. Kiedy w
końcu zorientowała się, że czerwone cyferki wskazują druga w nocy, wściekła spojrzała na
nieproszonego gościa.
- Luke! – jęknęła głośno – Jesteś wkurzający!
Usta chłopaka, w których znajdował się lizak o smaku śmietankowo-truskawkowym wygięły się w
łobuzerskim uśmiechu.
-Zbieraj się. – oznajmił – mamy robotę.
W pokoju było ciemno, jednak dziewczyna wyraźnie widziała jego sylwetkę.
- Poproś kogoś innego- odparła i schowała się pod kołdrę. Do jej uszu dodarł dźwięk chrupiącego
lizaka przed tym zanim jej kołdra została brutalnie zabrana. Kolana Luka znalazły się po bokach jej
brzucha i za nim się spostrzegła złapał ją za nadgarstki i przytrzymał po bokach jej głowy. Jego twarz
znalazła się na tyle blisko jej, że czuła jego, ciepły oddech na twarzy.
- Mei – zaczął. Jego oddech pachniał cukierkami.
- Im szybciej skończymy robotę, tym szybciej będziesz mogła wróci do łóżka. – Nawet w ciemności,
pomimo tego, że nie widziała jego twarzy, czuła, że się uśmiecha.
Westchnęła zrezygnowana.
- Zgoda.
Luke natychmiast ją puścił i pomaszerował w stronę kuchni. Jeszcze przez parę minut Mel, leżała
patrząc na sufit. W końcu zdecydowała się wstać i pomaszerowała w stronę łazienki. Wzięła szybki,
zimny prysznic i ubrała się w obcisłe czarne dżinsy i przylegający ciemny top. Spojrzała w duże
prostokątne lusterko nad umywalką. Ciemny strój jeszcze bardziej podkreślał jej śnieżno-białą cerę.
Przegryzła dolna wargę. Swoje długie do połowy pleców białe włosy, związała w luźnego koka. Ich
niezwykły kolor zawdzięczała eksperymentom, które zostały wykonane na niej w przeszłości.
Opłukała sobie twarz zimną wodą i umyła szybko zęby. Jej oczy były jasno-szare. Również ich kolor
zawdzięczała badaniom. Kiedy skończyła wyszła z pomieszczenia i poszła do sypialni. Wchodząc zapaliła światło. Luke siedział po turecku na łóżku, trzymając laptopa na kolanach i przeglądał pocztę.
Kiedy w pokoju zrobiło się jasno podniósł głowę i spojrzał na nią.
- Gotowa? – spytał.
- Prawie- odparła. Usiadła obok niego i zaczęła zakładać czerwone trampki.
Chłopak w tym samym momencie wyłączył sprzęt i odłożył laptopa na drewniane biurko w kolorze
orzecha. Mei uważnie mu się przyjrzała. Zauważyła, że niedawno był u fryzjera. Jego złote włosy z tyłu
głowy były bardzo mocno ścięte jednak z przodu dominowała grzywka ułożona na prawa stronę. W
lewym uchu jak zawsze miał pełno kolczyków. Srebrne, małe obręcze. Dziewczyna założyła pochwę
ma pistolet na prawym i na lewym udzie, po czym wsadziła do nich dwa, smukłe i eleganckie srebrne,
poświęcone pistolety. Luke stanął naprzeciwko niej, był wysoki w dodatku delikatnie umięśniony.
Spojrzał na zegarek, który miał założony na lewym nadgarstku.
- Nie zostało nam wiele czasu- oznajmił poważnym tonem i spojrzał na nią.
- Rozumiem – kiwnęła głową – Więc ruszajmy.
**********************************************************************************
Na drzwiach, które prowadziły na dach wysokiego budynku, widniał wyraźny znak „ Zakaz wstępu
osobą nieupoważnionym”! Jednak pewna kobieta całkowicie zignorowała ten fakt i teraz stała na
krawędzi dachu. Spojrzała w dół. Widziała jaskrawe, rażące światła w których niespodzianie pragnęła
się zatracić. Wiatr był na tyle silny, że jej jasno-brązowe włosy wirowały, tym samym przysłaniając jej
cała twarz. Nieznajoma miała na sobie elegancką, granatowa marynarkę, na której umieszczony był
identyfikator z nazwiskiem Suzuka. Jej stopy, były bose, ponieważ jak czas temu, zdarzyła wyrzucić
swoje czarne wysokie szpilki. Rozłożyła na boki ręce i zamknęła oczy. Wzięła głęboki oddech. Pragnęła
pofrunąć. Wznieść się nad miastem. Zapomnieć o problemach. Chciała być wolna. Prawa stopa
niebezpiecznie zawisła w powietrzu.
- Czekaj!
Suzuka gwałtownie obróciła głowę do tyłu. W jej kierunku szedł, wysoki blondyn z towarzysząca mu
drobną dziewczyną z włosami koloru śniegu.
- Czego ode mnie chcecie?! – wrzasnęła przerażona obracając się w ich stronę– Zostawcie mnie w
spokoju!
Po jej policzkach zaczęły płynąć słone łzy. Kobieta musiała płakać, już dużo wcześniej, ponieważ jej
makijaż, zdarzył już dawno spłynąć, przy czym jej twarz była cała czarna od tuszu.
- To nie jest rozwiązanie! – zaczął Luke podchodząc bliżej. – Na pewno da się wszystko naprawić!
- Nie zbliżaj się do mnie! – pisnęła. Odwróciła się ponownie w stronę krawędzi.
- Tsss – Luke spojrzał na Mei.- Nie mamy czasu! – oznajmiła – Zajmij się przyzwaniem, a ja postaram się ją chwile zając.
Luke przytaknął, po czym zamknął oczy.
Mei nie zamierzała tracić, czasu , podeszła bliżej by kobieta mogła ją lepiej usłyszeć, ponieważ wiatr
był na tyle silny, że jej słowa mogły do niej nie dotrzeć.
- Nie chcesz tego! – zaczęła – To nie są twoje myśli! To demon znajduje się w twoim ciele i próbuje
tobą manipulować. Jeszcze możesz mu się oprzeć. Jeszcze nie jest za późno!
- Kłamiesz! – odparła Suzuka drżącym głosem. Jej ciało zaczęło się trząść. – Nie zamierzam cie
słuchać!
Kobieta, zacisnęła dłonie w pięść gotowa do skoku.
- Luke! – krzyknęła Mei i spojrzała na niego.
Wokół chłopaka pojawiały się jasno-niebieskie światełka.
- Wzywam cie! – powiedział rozkładając ręce – Delikatna i czyta, niesplamiona grzechem. Błagam cie!
Boska Istoto. Przybądź na moje zawołanie, jak przybyłaś na zawołanie moich przodków. Proszę cie o
pomoc.
Jego powieki wolno uniosły się do góry. Jego oczy przybrały kolor płynnego-złota. Widać było w nich
ogromną moc i pewność siebie.
- Ja Kyouta Hasegawa z którym wiąże cie przysięga krwi. Stawa się na moje wyzwanie. Przybądź!
Nagle wzrok Suzuki stał się odległy, pusty. Jej twarz nie wyrażała żadnych emocji. Kobieta rozłożyła
ręce niczym ptak szykując się do lotu. Ugięła nogi w kolanach i … skoczyła.
- Nie! – krzyknęła za nią Mei.
Kobieta frunęła. W uszach szumiała jej krew, a włosy uderzały w jej twarz niczym bicz.
Niespodziewanie poczuła szarpnięcie. Zatrzymała się. Suzuka zwisała w dół. Minęła chwila nim
ponownie odzyskała świadomość. W tym samym momencie z jej gardła wydobył się przerażony
wrzask. Zaczęła się szarpać, ale bezskutecznie, jej ciało oplatane było cienkimi, srebrnymi łańcuchami,
które zaczęły ciągnąc ją do góry.
Mei stała przy krawędzi patrząc w dół. Kiedy odwróciła się w stronę przyjaciela, na jej twarzy widniał
zadowolony uśmiech.
- Dobra robota Kyouta – powiedziała.
Luke skrzywił się słysząc swoje imię.
Obok niego stała niewinna i piękna postać zwana Boską Istotą. Swoim wygładem przypominała
człowieka, chodź nawet w najmniejszym ułamku, nie należała do tego gatunku. Jej twarz wyrażająca
spokój i opanowanie była tak łagodna, że nie sposób był określić czy jest mężczyzną czy kobietą.
Prawdopodobnie nie należała do żadnej płci. Istota była bardzo wysoka, mierzyła ponad 2 metry. Jej ciało, okryte było długo i błękitna szatą. Po jej ramionach, spływały bardzo długie blond loki, nawet
jej grzywka opadająca na czoło składała się z loczków. Jej bose stopy, zawsze unosiły się kilka
centymetrów nad ziemią.
Boska Istota miała wyciągniętą przed siebie prawa dłoń, przed która w powietrzu unosił się niebieski
duży pentagram, otoczony kołem. Na gwieździe były umieszczone znaki należące do białej magii. To
właśnie z niej wystały łańcuchy, które owinęły Suzuke i uratowały jej życie.
Kiedy kobieta ponownie znalazła się na dachu. Roztrzęsiona nie miała pojęcia co właśnie się
wydarzyło. Jednak kiedy spojrzała na Chowańca Luka, wydawała z siebie głośny pisk i zemdlała.
Łańcuchy, zaczęły powoli uwalniać ciało dziewczyny i z potworem wracać do pentagramu.
Mei podeszła bliżej. Wiedziała, że to jeszcze nie koniec.
- Uważaj – powiedział Luke. Jednak na tyle cicho, że dziewczyna nie mogła go usłyszeć.
Mei nie miała wątpliwości co teraz nastąpi. Widziała, już to wiele razy. Wsadziła rękę do pochwy na
udzie i wyciągnęła z niej srebrny pistolet. Wymierzyła broń w stronę kobiety. Zacisnęła obie ręce na
spuście. Klik. Usłyszała dźwięk uwolnionego bezpiecznika. Z ciała Suzuki zaczęła unosić się szary,
ciężki dym. Nad kobieta zaczęła materializować się mroczna i niebezpieczna postać. Kiedy demon
przybrał swoja formę, obrócił swoją ciężką i paskudna głowę w stronę. Mei. Miał długą ostrą szczękę,
szerokie nozdrza i nie posiadał gałek ocznych. Potwór, ruszył w stronę dziewczyny. Jego górne
kończyny zakończone były jak u kosy ostrą klingą. Rozwarł szczękę chłapiąc na boki kwasem. W nocy
trudno było zorientować się jaki ma kolor. Kiedy demon zamachnął się na dziewczynę, ta wykonała
bez problemu, płynny i szybki unik. Stwór nie był z tego powodu bardzo zadowolony, rzucił się na nią,
jednak ona nie dała mu wystarczająco czasu, żeby się do niej zbliżył. Zrobiła zgrabny piruet i znalazła
się za demonem mierząc spluwa w jego głowę.
- Kolejny pracowity dzień – mruknęła i pociągnęła za spust.
Komentarze (2)
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania