Poprzednie częściTokio Shadows - Prolog

Tokio Shadows - Rozdział III

TOKIO SHADOWS

 

Autor : Bliss

 

Rozdział III

 

Luke klęczał przed kawałkiem mięsa. W powietrzu unosił się kwaśny i zgniły odór.

- Mężczyzna 23 lata. Narzeczona zgłosiła jego zagniecie miesiąc temu. – oznajmił, stojący za nim

lekarz w białym fartuchu i jednorazowych rękawiczkach.

- Skąd wiecie, że to on ? – spytał Luke, nie odrywając wzroku od zdeformowanego ciała.

- Układ twarzy się zgadza. – odparł lekarz, poprawiając okulary na nosie.

- Twarzy ? – odparł zaskoczony Kyouta. To na co patrzył nie miało skóry, a gałki oczne były głęboko

wbite w czaszkę.

- Jednak, będziemy pewni w stu procentach, dopiero w tedy, kiedy otrzymamy analizę DNA z

laboratorium. W takim wypadku jesteśmy zobowiązani poinformować rodzinę zmarłego.

Luke kiwnął głową.

Wstał i odwrócił się w stronę wyjścia. Czuł, że musi jak najszybciej opuścić mieszkanie.

- A pan dokąd ? – zawołał za nim patomorfolog, jednak ten zdążył już wyjść.

Kyouta, szedł szybko schodami na dół. Chciał jak najszybciej opuścić obskurny, blok znajdujący się w

dzielnicy pełnej prostytutek i ćpunów.

Kiedy znalazł się na zewnątrz nie wytrzymał. Złapał się za brzuch, a jego żołądkiem wstrząsnęły

konwulsje. Zwrócił dzisiejszy obiad, a kiedy skończył oparł się plecami o zimną, szara ścianę budynku.

Spojrzał w górę. Niebo miało, uspokajający granatowy kolor. Powietrze było rześkie i lekkie. Zamknął

oczy i zaczął opanowywać ciężki oddech. Komórka w kieszeni jego dżinsów zaczęła irytująco

wibrować. Wcześniej zdążył wyciszyć urządzenie. Wyciągnął telefon ze spodni i przyłożył głośnik do

ucha.

-Halo? – powiedział do urządzenia automatycznie.

- Cześć, mówi Yagami.

- Szef?! – odparł zaskoczony Hasegawa – Coś się stało?

- Powiedz mi, gdzie teraz jesteś. - W obskurnej dzielnicy, wykonuje kolejną robotę – oznajmił z niesmakiem w głosie, krzywiąc się

lekko.

- Przyjedz jak najszybciej do Bagna – oznajmił Yagami, używając z premedytacją nazwy jaką nadali

młodzi jego „Labiryntowi”.

- Nie rozumiem… - zaczął niezdecydowany Kyouta.

W słuchawce, słychać było głośne westchnienie.

- Posłuchaj. 15 minut temu, rozmawiałem z moim informatorem – zaczął – Sprzedał mi najnowsze

informacje i uwierz mi nie mogło być gorzej.

- Co to znaczy ? – spytał ciekawy i jednocześnie zaskoczony Luke.

– Ktoś poluje na egzorcystów. – oznajmił bez ogródek Yagami.

Kyouta wstrzymał oddech.

- To niemożliwe! – odparł, próbując jak najszybciej otrząsnąć się z szoku. Nawet nie zwrócił uwagi, że

podniósł ton głosu.

- To nie rozmowa na telefon – uciął Szef - Przyjedz natychmiast.

- A co z Mei ? – spytał bez zastanowienia Luke. – Wie ?

- Niestety nie. Była u mnie dzisiaj rano. Próbowałem się z nią skontaktować, ale nie odbiera telefonu.

Młody Egzorcysta zacisnął w pieść lewą dłoń.

- Co jeśli…

- Nie wydurniaj się! – zbeształ go Szef – Mei jest jedną z najbardziej niebezpiecznych osób jakie znam,

a wierz mi poznałem w swoim życiu sporo Egzorcystów.

Kyouta wiedział, że Yagami miał rację. Wziął głęboki oddech. Jego złote oczy zabłysły.

- Zaraz będę – oznajmił i nie czekając na odpowiedz rozłączył się. Schował komórkę do kieszeni i

ruszył przed siebie. To była piękna noc.Baby I'm wasted

All I wanna do is drive home to you

Baby I'm faded

All I wanna do is take you downtown

Baby I'm wasted

All I wanna do is drive home to you

Baby I'm faded

All I wanna do is take you downtown

Mei domyślała się, że musiało być już grubo po dwudziestej trzeciej, ponieważ kolejka do klubu

ciągnęła się bez końca. Stojąc przed bramką słychać było dokładnie muzykę graną w lokalu.

Uśmiechnęła się szeroko wchodząc do środka. Wiedziała, że bramkarz uważnie jej się przygląda.

Miała na sobie, obcisłe, czarne dżinsy i bluzkę, odkrywającą niemal całe plecy w krwistym kolorze.

Lubiła tańczyć. Kiedy zobaczyła parkiet i bawiących się na nich ludzi, zapragnęła dołączyć do zabawy.

Wiedziała jednak, że nie po to tu przyszła. Miała nadzieje, że następnym razem uda jej się wyciągnąć

Luka, co na szczęście nie stawiło zbytniego problemu. Nie zastanawiając się dłużej ruszyła w stronę

baru, co nie było wcale proste. Kiedy w końcu udało jej się przecinać się przez tłum ludzi. Usiadła na

krześle i położyła ręce na blacie. W tym świetle jej włosy nie zbudzały zbytniego zainteresowania.

Przytłumione światło i kolorowe reflektory, sprawiały, że trudno było zgadnąć jaki naprawdę mają

kolor. Barman zjawił się po paru minutach. Nie był Japończykiem. Miał karmelową skórę i kolczyk w

języku. Mei zauważyła, że lewą rękę miał cała pokrytą w tribale.

- Co dla ciebie ? – spytał całkiem znośnym japońskim, przywołując na twarz lekki uśmiech. Mei bez

zastanowienia zamówiła tequile. Kiedy po paru minutach, na blacie pojawiło się jej zamówienie

chwyciła szklankę i znów zaczęła przeciskać się przez tłum. Cały parkiet wił się pod wpływem muzyki.

W powietrzu unosił się zapach hormonów, potu, papierosów i alkoholu. Dotarła do umieszczonego

na samym końcu lokalu stolika. Obok niego, znajdywały się dwie sofy obite w syntetyczną skórę w

kolorze rubinu. Przynajmniej kiedyś. Teraz była rozdarta, lepiła się od alkoholu, a miejscami, miała

plamy w kolorze czarnym i żółtym. Właśnie tam, siedziała niska i chuda kobieta. Jej skóra była

pomarszczona i szorstka. Ubrana była w dość krzykliwy i wulgarny strój. Mei postawiła przed

staruszką tequile i usiadła naprzeciwko niej. Miejscowi nazywali ją Madame Ester. Staruszka nawet

nie zwróciła na nią uwagę. Zaciągnęła się papierosem, który trzymała w lewej dłoni i zgniotła

niedopałek w popielnice. Z jej wąskich, czerwonych ust, uchodził ciężki, szary dym.

- Wróżenie ? – spytała Madame nie patrząc na nią.

Mei pokręciła głową.

- Potrzebuje pewnych informacji. – oznajmiła. Sięgnęła do tylnej kieszeni spodni. Rozwinęła zdjęcie i

położyła je na stole przed kobietą.

- Szukam tej dziewczyny – zaczęła – Nazywa się Seiko..

Madame Ester uniosła dłoń.

Mei od razu przestałą mówić.Staruszka, spojrzała obojętnie na fotografie, opuszczając rękę. Z jej wąskich i ciemnych oczu nie dało

się wyczytać żadnych emocji. Staruszka założyła nogę na nogę, przez co jej i tak krótka spódnica, w

kolorze pomarańczy podwinęła się jeszcze wyżej.

- Nie wiedziałam tej dziewczyny – oznajmiła chłodno. Wyciągnęła drżącą rękę i chwyciła szklankę z

tequilą. Pewnie i szybko, wypiła cały alkohol.

- Aahh – westchnęła Madame Ester.

- W ostatnim czasie – zaczęła, odstawiać naczynie na stół – Mówi się, że znika wiele młodych

dziewczyn oraz mężczyzn.

Staruszka splotła dłonie na kolanie i wpatrywała się w nie uważnie.

Jej ręce przypominały patyki, przez co wydawało się, ze w każdej chwili mogą się połamać.

Mei nic nie mówiła, wpatrywała się w kobietę. Czujna i skupiona jak zawsze.

- Nazywają go Ręką – oznajmiła, przechylając głowę w bok. – Jest odpowiedzialny za handlem, żywym

towarem.

- Gdzie mogę go znaleźć ? – zapytała.

- Ręka jest bardzo ostrozna– odparła Madame Ester – Zazwyczaj wysyła swoich popleczników, jednak

tym razem będzie inaczej.

Kobieta, sięgnęła po paczkę marlboro lezących na stole. Wsadziła do ust kolejny papieros. Drżącą

dłonią szukała po blacie zapalniczki. Nie spieszyła się. Mei nic nie mówiła, wiedziała, że musi uzbroić

się w cierpliwość, ponieważ staruszka często miała humory i mogła nie udzielić jej istotnych

informacji. Czekała.

Madame Ester zachłannie zaciągnęła się dymem. Poczekała jak szkodliwy dym wypełni jej płuca, po

czym wypuściła ustami resztę. Strzepnęła papieros do popielniczki.

- Człowiek, którego szukasz, będzie za dwa dni w magazynie – poddała Mei szczegółowe dane i

ponownie zaciągnęła się papierosem.

– Jeśli chcesz go spotkać, może być to twoja jedyna szansa – oznajmiła. – Rzadko wychyla się z swojej

nory.

Mei wstała, po czym rzuciła na stół małą zamkniętą białą kopertę w której znajdywało się

wynagrodzenie za informacje.

- Dziękuję – powiedziała, obracając się do Madame Ester plecami i zamierzając opuścić lokal.

- Uważaj Zabójcze Srebro – rzuciła za nią kobieta.

Mei zatrzymała się zaskoczona słysząc swoje przezwisko. Obróciła głowę w stronę staruszki.

- Skąd..- Zdziwiona ? –odparła kobieta i po raz pierwszy na jej twarzy pojawiły się jakieś emocje.

Rozbawienie. Jej usta wygięły się w wesołym uśmiechu.

- Przychodzisz do mnie po informacje, po czym się dziwi cię to, że wiem kim jesteś? – Zgasiła papieros

w popielniczce. Podniosła głowę i spojrzała Mei w oczy. Dziewczyna zacisnęła pięści.

- Wiem kim jesteś, Zabójcze Srebro – zaczęła – Ciągnie się za tobą aura śmierci. Lepiej bądź gotowa.

- Gotowa na co ? – zapytała zdenerwowana i zdziwiona Mei podchodząc bliżej.

- Rada była gratis – oznajmiła kobieta, nachyliła się i strzepnęła popiół do popielniczki.

Jej twarz znowu ponownie przybrała wyraz maski. Mei spojrzała w jej wąskie i ciemne oczy. Widziała

w nich tylko pustkę. Westchnęła z rezygnacja. Wiedziała, że już niczego więcej się nie Ruszyła w

stronę parkietu, po czym zniknęła w tłumie.

Średnia ocena: 4.7  Głosów: 3

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze (2)

  • Sisi 22.12.2014
    Dla mnie najważniejsza jest fabuła, a ta tutaj jest wyjątkowo ciekawa :)
    Czekam na kolejną część
    5
  • Shika 07.03.2015
    Już trochę minęło, mam nadzieję, że będziesz jeszcze pisać, bo do tej pory, wydaje się ciekawe.

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania