Toksyczna czystość – wiersz.

Zabił mnie twój nadmiar — byłeś tlenem, co odebrał mi tchnienie,

W zbyt wysokim stężeniu zmieniłeś się w ciężar, nie w spełnienie.

Czy to wszystko miało spaść na mnie jak kara,

Gdy twoja obecność wypełniła każdą szczelinę — aż do dna?

 

Zbyt gęsto od twoich słów, zbyt ciasno od twoich dłoni,

Uciekam przed tym uczuciem, choć nikt mnie przecież nie goni.

W twoim nasyceniu zabrakło miejsca na mój głos,

Zostawiając w płucach tylko duszny, zimny stos —

Jakby bez sensu miał się toczyć mój los.

Średnia ocena: 4.0  Głosów: 1

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze (1)

  • Sokrates godzinę temu
    Bardzo obrazowo przedstawiłaś stłumienie i zaborczość partnera.

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania