Tonący ślepiec
W wietrze zimnym ciepłą dłoń wyciągam,
Kiedy zima nadeszła, swój szal i czapkę oddałem,
A gdy deszcz siąpił srogo, parasol ci podarowałem.
Przez cały czas tak bardzo się starałem.
Czemu twe oczy patrzą, lecz nie widzą mnie,
A jedynie ciemne chmury wysoko na niebie?
Kiedy ja oddaję wszystko, co mam,
A ty wciąż jesteś tonącym ślepcem.
I w studni ciemnej zanurzasz się coraz głębiej i głębiej.
I tak cię topi twoja własna męka.
Nie pomoże ni parasol, ni szal, ni ręka.
Komentarze (6)
Poezji tutaj w ogóle nie ma, a dosłowność wprost zabija...
Dzięki za opinię! Poezja jest jednak terminem wieloznacznym, a to, co się na nią składa, może być przedmiotem dyskusji. Niemniej ten wiersz spełnia cechy utworu poetyckiego – choćby tematykę, przesłanie, język artystyczny i intencję twórczą. Fakt, że inne elementy, jak np. rytm, są mniej obecne, nie odbiera mu poetyckiego charakteru.
Numinei, spełnia, bo ma wersy, ale to co w tych wersach, to już nieważne
i nie intencję, ale inwencję twórczą...
Zbyt małe siły na zamiary. Sporo tu hiperboli ale zbyt nieporadnie wpasowywane rymy.
Druga zwrotka udana. Wywal rymowanki z pozostałych.
Ta ręka i męka pasują tu jak tow. Jarosław przez ołtarzem. Podobnie oddałem-podarowałem-starałem.
Jak dla mnie jest zamysł i potencjał, ale wiersz do przerobienia. Pozbyłabym się też tych
koślawych rymów.
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania