topola
nie wiedziały kto ją zasadził
ani kiedy
co wieczór siadały na tych samych gałęziach
a rankiem odlatywały
każde w swoją stronę
stary złodziej Krukowiecki
pan czarnopióry
pomieszkiwał na najwyższym piętrze
obok dziupli z ukrytymi błyskotkami
tłuścioch Gawroński
dumny mistrz utylizacji
zajmował środkową gałąź
i krakał odurzony oparem padliny
państwo Kawczyńscy
nie doczekawszy się piskląt
siedzieli na najniższej gałązce
wsłuchani w bicie swych serduszek
ptaki nie domyślały się
że małe światy
giną w warkocie piły spalinowej
Komentarze (9)
I to jest coś, co naprawdę uderza młotkiem w łeb. Wielowarstwowe interpretacyjnie i bardzo emocjonalne. Najlepsze co tu dzisiaj przeczytałem.
Ukłony.
Dzięki!
Naprawdę dobre, pojechałeś czytelnikiem całą parą naprzód, aby bez hamowania nagle zawrócić i jechać pod prąd.
Dla mnie bomba!
Złoto.
Faktycznie bardzo dobry wiersz, szerokie pole do interpretacji... gratuluję!
Bardzo spoko. Tekst jak najbardziej na 5 :)
Uch, końcówka rewelacja. Jestem po wrażeniem.
Pozdrawiam i pięć gwiazdek zostawiam, bo więcej się nie da :)
Aż sobie beknąłem czytając. 5
Świetne. Puenta to wisienka na torcie :)
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania