Totalna abstrakcja
To jest totalna abstrakcja. Abstrakcja absolutna. Nierealny obraz, który pojawił się nagle. Można powiedzieć, że z nienacka i zaskoczył nas wszystkich. Zaskoczył i zachwycił. Mimo tego, że wydawał się być chaotyczny, to miał w sobie ukryty sens, który dotarł do nas dużo później niż sam obraz. Ten sens był niezwykle trudny do zrozumienia i kręty, jak rzeka. Jak każde abstrakcyjne dzieło było ono pozbawione wszelkich cech wyraźnej ilustracyjności. Nie posiadało żadnego elementu, które potrafiłoby go wyjaśnić, objaśnić lub przybliżyć sens. Do sedna trzeba było dotrzeć samemu w wyniku niezwykłej aktywności mózgu i wielkiego boju myśli. Nic tutaj nie było proste.
Wszystko dwuznaczne, fantastyczne, a więc fikcyjne i hipotetyczne. Imaginacyjność wychodziła na każdym kroku. Metafizyczna mętność potrafiła wzbudzić irracjonalny niepokój w sercu. Na początku więc troszeczkę obawialiśmy się tego zestawu barw ukazującego się przed naszymi oczami i układającymi się w przepięknie kolorową ilustrację.
Nie jest to taka zwykła ilustracja, bo ilustracja nawiązuje zwykle do konkretnych myśli lub historii, a ona nie nawiązywała zupełnie do niczego. Dzieło było naprawdę czymś nie przedstawiającym i niefigratywnym.
W warstwie wizualnej przedstawiało, co było widać, czyli: linie, plamy i punkty. Tyle widzieliśmy gołym okiem, ale co one mogły znaczyć?
Otóż znaczyć mogły wszystko. Wszystko można było w tym obrazie zmieścić.
My też się tam zmieściliśmy. Doskonale się tam wpasowaliśmy. Zupełnie jakbyśmy się tam urodzili. Jakby to miejsce było specjalnie przeznaczone dla nas. Jakby to miał być nasz świat w którym żyć będziemy długo i szczęśliwie. Zupełnie jak w bajce.
Komentarze (4)
bo skoro te→"linie, plamy, punkty"→mogą być wszystkim, to co stoi na przeszkodzie,
by były tym co chcemy.
Tylko czy bajka przetrwa, zależy od tego, co chcemy?↔Pozdrawiam😊
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania