Tożsamość
Zapisze ten dzień w pamięci jako narodziny. Odtąd będzie go świętować rok w rok — mocno, boleśnie. Niech pamięta. Niech wie kim jest. Niech drąży i rozpatruje. Niech czuje.
Gdy ból odciśnie się w kościach, trwale wyryje w duszy, może wtedy, w następnym wcieleniu będzie wiedzieć od razu. Zrobi co trzeba bez wahania.
A teraz niech szarpie, ćmi, niech rwie — najbardziej, gdy pojawi się nadzieja. Stłamsi ją w zarodku, jednocześnie rozkoszując się obrazami, które nigdy się nie ziszczą. Może pozwoli podejść im bliżej, by później uciec w popłochu. Będzie po tym pielęgnować rany, nie dając im się zabliźnić.
Wytrzyma.
Komentarze (24)
Autodestrukcyjny dzień, narodziny wewnętrznego zła?
Umartwianie się jest potwornym zabiegiem.
00.00
Cóż, pewnie umartwianie czasem jest najlepszą opcją. ;) Dziękuję za odwiedziny Zerko!
Wiele mocnych słów w świecie małych, przyziemnych rzeczy. Rzeczywistość wyolbrzymiona do niemożliwych rozmiarów, ból jedynym świadectwem życia. Tożsamość nieujawniona. ?
Dość przygnębiające, jak na pierwszy powiew wiosny. ?
Dwa wyrazy więcej i byłoby drabble. ?
Łukaszeķ się podlizuje bo dostał baty od wodniaka, Łukaszek się podlizuje bo dostał baty od wodniaka??????????????????????????
Narrator
Samo życie jest przyziemne. A przyziemność bywa "mocniejsza" niż słowa.
"Dość przygnębiające, jak na pierwszy powiew wiosny. " Moja Babcia mawiała, że najwięcej ludzi umiera wiosną...
Co do ilości słów — bliżej mi do wycięcia kilku niż dopisania dwóch. Poza tym, mam wrażenie, że samo słowo "drabble" narzuca specyficzny interpretacyjny filtr.
Dziękuję bardzo, Narratorze, że podzieliłeś się swoimi przemyśleniami na temat tekstu :).
Bardzo lubię twoją manierę literacką. Pozdrawiam
Daję 5
Łukaszenkow
Nie miałam pojęcia, że mam "manierę". Co gorsza, łudziłam się, że piszę różnorodnie. I nie do końca wiem, czy to co napisałeś jest komplementem (jakby sugerowało poniższe "5").
W każdym razie, bardzo dziękuję za wizytę! A jak będziesz miał ochotę to rozwiń proszę, co napisałeś. Źle znoszę pytania, na które nie znam odpowiedzi :)
Tjeri Innym razem, zasmucił mnie poziom wypowiedzi niektórych osób na portalu. Dawno nikt mnie tak nie próbował poniżyć.
Muszę odpocząć parę dni od tego miejsca, akwadar i jego kompani nic sobą intelektualnie nie reprezentują.
Łukaszenkow
Nie nalegam zatem.
Co do sytuacji — bo trochę nieeleganckie byłoby nieodpowiadanie na komentarz — od dawna nie wnikam w pozaliterackie życie Opowi. Akwadara cenię i mam nadzieję, że wyjaśnicie sobie nieporozumienia. Pozdrawiam
Jakieś takie morderczo odwetowe.
Ma klimat (szczerej nienawiści)
5
Józef Kemilk
Nie wiem co mam odpowiedzieć, każdy widzi przez swój pryzmat, a tekst, gdy oderwie się od pióra staje się bytem interaktywnym.
Dziękuję bardzo za podzielenie się swoim spojrzeniem!
No ma, dlatego ode mnie 1.
befana_di_campi
Jak napisałam wyżej — każdy jakoś filtruje przez siebie. Dziękuję za wizytę.
Tjeri Ech...
Józef Kemilk
I znów nie wiem co mam odpowiedzieć, co masz na myśli.
Józef Kemilk
Mam nadzieję, że Cię nie uraziłam. Nie miałam nic złego na myśli. Po prostu odbieramy słowa przez pryzmat własnych doświadczeń i wyobrażeń o temacie i osobie piszącej. Zaskoczyła mnie po prostu Twoja interpretacja, ale nie odbieram jej prawdziwości, bo wiersz dzieje się na styku z czytelnikiem.
Tjeri↔Jakby dwie strony tej samej tożsamości→takie słowa tekst ze mnie wypycha:)
."Może pozwoli podejść im bliżej, by później uciec w popłochu"→może i w popłochu,
ale sensownie mniemam, że mniemanie, iż sam go ów popłoch w cudzysłowie, sprowokował.
A czemu? Dla wzmocnienia. Szarpaniem, rwaniem.
A gdy rany się zabliźnią, już ewentualne nowe,nie powrócą z taką siłą.
Jeżeli w ogóle biedne, będą miały odwagę. Miedza na tożsamości, zniknie, dusząc "wszelkie zające"
Sorry↔Coś mnie wzięło. Widocznie tekst taki:~)
Pozdrawiam?:)
Dekaos Dondi
"A gdy rany się zabliźnią, już ewentualne nowe,nie powrócą z taką siłą." — czasem to nie jest do końca pożądany stan. To byłoby jak zamykanie ust na siłę.
Dziękuję, DD, za wizytę i ciekawy komentarz!
Czasem jesteśmy bezsilni wobec swojej... siły (?). Gdy okazuje się, że coś jest nie tak, coś jest "inaczej", godzimy się z pokorą na życie w zranieniu, nie decydując się jednak na żadną zmianę.
Bo wydaje się że siła leży w trzymaniu się ram - regulaminów, reguł, tradycji. I nie chce się być słabym.
Tymczasem okazuje się, że dopiero wyjście z ram pozwala nam zobaczyć siebie naprawdę. Jak się z tym zmierzyć?
Intrygująca mini.
Trzy Cztery
Przenikliwy koment. Cóż. Ramy są przereklamowane. Niestety zwykle sąsiadują z innymi i każde wyjście rozwala to co dokoła. Czasem paradoksalnie tchórzostwo jest największą siłą. Bardzo dziękuję za głęboki odwiert, Trzy Cztery.
Nie czytam innych komentów, żeby się nie sugerować niczym. Bardzo mi się podoba, jest to przesłanie siły, a spojrzenie w samego siebie zawsze przeraża, nie może być chyba inaczej, nie wierzę zupełnie, że ktoś może od tego uciec, jeśli chce być szczery ze sobą, i to jest bardzo piękne, to jest samo życie. Zresztą tak mi powiedział znajomy czarownik, że otwierając tę bramę możemy się posrać ze strachu. Cóż, użył trochę innych słów, ale nie pamiętam ?
Zadziwiająca koincydencja z moim textem.
LOVE ♥️
Pobóg Welebor
"spojrzenie w samego siebie zawsze przeraża, nie może być chyba inaczej"
Teoretycznie takie słowa powinny podłamać, a jest przeciwnie... dzięki.
Może w jakiś sposób zaspokaja to zakodowaną w naszych genach chęć poznania, pionierskiego odkrywania? Więc obok cierpienia stoi jakaś bolesna satysfakcja. Bo jednak lepiej wiedzieć. Chyba.
"Zadziwiająca koincydencja z moim textem." — też mnie to uderzyło. I pewnie dlatego Twój tekst mnie tak dotknął.
Wielkie dzięki za komentarz i współodczuwanie. :)
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania