Trafiła kosa na kamień albo ,,warto rozmawiać"

Wczorajszy dzień upłynął mi na Uczelni.

Im dłużej mam kontakt bezpośredni

z osobami które wykłady prowadzą tym bardziej dochodzę do wniosku że dysponują one szeroko pojętą wiedzę a ich stopień naukowy nie jest tylko zapisem przed nazwiskiem...nie jest to zresztą jedynie moje zdanie.

Cieszymy się że wiedzę wykładają nam takie a nie inne osoby.

Pan profesor wyznaczył tematy do opracowania i zaprezentowania na forum grupy, na zaliczenie. Tematy opracowywane

w dwu lub trzy osobowych grupkach a ich dobór zależny był od nas. Można powiedzieć że ja miałam w miarę prosty temat bo dotyczył omówienia czysto pojęciowego, zagadnień z Metodologii.tj ,,Metody, techniki oraz narzędzia w diagnozowaniu jednostki

i grupy."

Koleżanki przypisały mi Techniki i jakoś tak na chwilę przed prezentacją, zainspirowana zaledwie jednym krótkim zdaniem pana profesora, wpadłam na genialny pomysł..co było nawet zabawne i żałuję tylko że nie wpadłam na to wcześniej bo zabrałabym że sobą rekwizyty:-)

Do omówienia technik oczywiście posłużyły mi spojrzenia naukowe zaczerpnięte z książek ,definicje i cytaty naukowców ale też interpretacja własna ..jednak kiedy mówimy

o technice w praktyce posługiwania się danym narzędziem to warto było by to pokazać właśnie w działaniu praktycznym. Poprosiłam grupę aby wyobraziła sobie młotek i gwóźdź albo piłkę do drewna, zapytałam co będzie narzędziem a co będzie technika ...Sądząc po uśmiechach i kiwaniu głowami wszyscy zrozumieli.

Potem oczywiście omówiłam techniki stosowane

w metodologii badań społecznych.

Następnie na arenę wkroczyły tematy dotyczące....przeróżnych bardzo trudnych sytuacji, zdarzeń,zachowań jakie obserwuje się w świetle narastającego tempa życia

i szeregu postępujących, w społeczeństwie zmian a co za tym idzie ...problemów jakie

w wyniku tych zmian ( globalnych) powstają.

W pewnym momencie pojawił się temat przemocy a następnie temat edukacji zdrowotnej.

Kolega, jak już wcześniej bywało wyskoczył jak,, Filip z konopi" z takim stwierdzeniem iż ,,do odejścia od udziału w lekcjach z tego przedmiotu przyczynił się Kościół" i jak kolega się wyraził ,,co oni tam o życiu wiedzą ,chyba jedynie tyle co ze spowiedzi" ...padła sugestia że strony prowadzącego iż być może duchowni nie dysponują wiedzą w obszarach dotyczących obszarów intymnych...Mowa konkretnie była o uświadamianiu dzieci

w zakresie seksualności, zagrożeń ..ciąży

u nieletnich itp...

Dyskusja była taka że aż wrzało .Prowadzący zapytał nas ilu z nas, rozmawiało z dziećmi na ten temat?.Podnieśliśmy ręce do góry ...wtedy też od strony kolegi padły kolejne słowa że Kościół stoi ściśle przy stanowisku ,,patriarchatu '" i że to kobiety mają i powinny rozmawiać na ten temat z dzieckiem. Słuszna moim zdaniem była uwaga prowadzącego

i tym, że w klasach 0 i 1-3 to kobiety zajmują się nauczaniem dzieci gdyż z natury są bardziej empatyczne,wrażliwe

i predysponowane do przytulania..itd..

Kiedy pojawił się temat przemocy, kolega wyskoczył że stwierdzeniem że skoro żyjemy w patriarchacie i że taka narrację i nauczanie narzuca nam Kościół to z racji tego nikt się w temacie przemocy nie wychyla ,nie zgłasza

a sam Kościół również nic w tym temacie nie robi. Podobno niektórzy mieli usłyszeć od księży że jeśli żona ma być ,,posłuszna mężowi "to przecież nie pójdzie i nie zgłosi przemocy na własnego męża..i że w dalszym ciągu gdzieś to w społeczeństwie funkcjonuje że każdy udaje,że nie widzi.

W pewnym momencie,nie okazując zbytnich emocji odezwałam się stając oo stronie Kościoła bo to nie jest tak że Księża nie mają wiedzy i tak samo to nie jest tak że Kościół nic nie robi w temacie przemocy .

Przytoczyłam więc na początek ,,Ustawę Kamilka " która po wejściu w życie, zobligowała KEP do powzięcia działań służących ochronie ofiar przemocy i tak też się stało.Ja nie twierdzę że działania te są wystarczające i nie wiem jak funkcjonuje to

w innych miejscach ale na przykładzie ze swojej Parafii mogę powiedzieć tyle że to nie jest tak że Kościół nic nie robi.

Z tego co mi wiadomo to właśnie po wejściu tej Ustawy, przy każdej Parafii powinna być wyznaczona przynajmniej jedna osoba, która takie zgłoszenie przyjmuje..i oczywiście u nas taka osoba jest .Osoba( świecka ) została wyznaczona przez Proboszcza, ogłoszona do publicznej informacji z imienia i nazwiska .

Pan profesor przyznał mi rację i powiedział że warto to zauważyć właśnie że Kościół coś robi ,że to nie jest może jeszcze nic wielkiego ale przynajmniej coś do przodu ...coś zaczęli robić.."Pan profesor,przywołał również różne zakony jezuitów i dominikanów na przykład

i dodał że wiele zła w Kościele ludzie widzą ale warto to zauważyć że jest w nim też wiele dobra.

Zostałam też zapytana, o to jak wygląda dalszą procedura ,po otrzymaniu takiego zgłoszenia ? i tutaj powiem szczerze iż powiedziałam że tego akurat nie wiem..pewnie jest przekazywana gdzieś dalej

W temacie edukacji zdrowotnej również się odezwałam i myślę że to nie jest tak,jak twierdzi kolega ze Księża nie mają wiedzy i że ,,wiedzą tyle co ze spowiedzi"Przywołam wspomnienie z odbywania przeze mnie ubiegłorocznych praktyk z zakresu Teologii, gdzie podczas hospitacji na lekcji religii Ksiądz,przy okazji omawiania ,,Zwiastowania NMP " pięknie omówił temat poczęcia ale też pokazał dzieciom ,,Rozwój prenatalny płodu " na dużym ekranie wraz z omówieniem tematu..od strony intymnej,seksualnej

i biologicznej.Wspomnial również

o zagrożeniach i o normach jakie pewnych zachowań dotyczą...coś czego pewnie nie jedno dziecko w domu nie usłyszy lub nie usłyszało.

Na koniec jedna z uczestniczek, dalszych już prezentacji zapytała nas czy znamy/ czy byliśmy świadkami przypadków mówiących o molestowaniu.?. Tutaj też się odezwałam, poruszyłam temat molestowania osób niepełnosprawnych intelektualnie....przywołując konkretny przykład .Pan prowadzący, podsumowując temat stwierdził iż z dyskusji wynika że

w przeważającej mierze do sytuacji o charakterze patologicznym dochodzi

w rodzinach i ze strony osób najbliższych.

To był mega ciekawy czas...Coraz bardziej lubię te naszą grupę i stwierdzam że nie ma

w niej przypadkowych osób, to są naprawdę światłe umysły a z kolegą ? no cóż :-) będziemy się pewnie ścierać jeszcze nie raz...ale bez emocji ..na luzie. Z tego co obserwuje to człowiek nie jest głupi..i ma sporo mądrych rzeczy do powiedzenia On ma jednak prawo do swojego zadania a ja do swojego. Przyznam szczerze że to jest nawet zabawne i w pewnym momencie niektóre osoby wraz z prowadzącym wybuchły śmiechem, widząc to jak my ze sobą dyskutujemy. Ilekroć podaję argumenty za Kościołem on zaraz ma milion kontr argumentów i na odwrót. Trafiła kosa na kamień.

Uczę się odzywać choć ponoć ,,Milczenie złotem jest".

Oceńcie sami czy warto rozmawiać...moim zdaniem warto! Możemy się ze sobą nie zgadzać ale potrafimy się szanować...i to jest piękne.:-)

 

https://youtu.be/IdLbWgit1UM?si=W5qAxjw-keQLcDJS

Średnia ocena: 2.3  Głosów: 3

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze (7)

  • najmniejsza 3 dni temu
    Zaglądam na stronę Tezeusz.pl i widzę jedną z pozycji naukowych mojej wykładowczyni ,,Prakseologiczne wymiar pedagogiki twórczości w pracy nauczyciela "".- Lucyna Skorecka ...Wow!
  • najmniejsza 3 dni temu
    Prakseologiczne*
  • najmniejsza 3 dni temu
    Prakseologiczny* nie wiem czemu ten słownik ciągle zmienia wyrazy ...
  • najmniejsza 3 dni temu
    ..szukam książek pana Zbigniewa :-)
  • Sokrates 3 dni temu
    Dobrze że poszerzasz swoja wiedzę i dzielisz się doświadczeniem ze swojego środowiska (parafii). Może niektórzy zmienią utarte i niesprawdzone zdania o księżach i Kościele
  • najmniejsza 2 dni temu
    Oby ...
  • najmniejsza 2 dni temu
    Zmieniłam link,tamten średnio pasował

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania