Tragedia Brutusa
*
Brutus samotnie grający w kości
Namiot
Płomień pochodni sączący się z jego wnętrza
Kości „pokryte ornamentem przeznaczeń"
toczą się
uderzają o jakieś
przedmioty
gdzieś znikają
by powrócić
**
Kości do gry
nawet jeśli przykryte białym suknem
nadal wyznaczają jego czas
Brutus nigdy nie był mordercą
Dlatego ma prawa…
Jego prawa to:
stać się politykiem przekupnym i zdemaskowanym
lub przebić się mieczem
ale dopiero po bitwie
pozostaje więc konieczność
inscenizacji bitwy...
Ale co w wariancie nieprzewidującym istnienia Cezara
łuków triumfalnych
wszystkich dróg…?
***
Namiot stojący na pustyni
Noc
Brutus wpatrzony w daleki zarys
który zapewne
nazajutrz stanie się spełnieniem…
Brutus jest konieczny
bez względu na to
co przeciwko temu uczyni…
--------------------------------------------------------------------------------------------------
Ten tekst nie opowiada o Marku Brutusie, takim, jakiego przedstawiają historycy rzymscy, m.in. Swetoniusz, do którego później nawiązał Tacyt. Myślałem o Brutusie, który byłby kimś w rodzaju odwiecznego kozła ofiarnego...człowieka, który jest winny bez winy...Trochę jak Józef K. z Procesu Franza Kafki.
A propos Procesu Kafki-kiedyś napisałem tekst o koncepcji winy bez winy u Kafki, która po II wojnie światowej była interpretowana jako obraz państwa policyjnego, a może nawet totalitarnego...W mojej interpretacji bohater Kafki zmaga się z winą bez winy, oskarżeniem bez podania konkretnych zarzutów w nieco innym sensie- zapewne jest to wina w duchu religijnym... Z systemów monoteistycznych wynika koncepcja człowieka, na którym spoczywa dziedziczona z pokolenia na pokolenie wina... Dlaczego pojawiła się koncepcja upadku i winy człowieka, która wciąż się odradzała w kolejnych pokoleniach? Przypuszczam, że tylko w ten sposób można było wyjaśnić genezę zła występującego na świecie... Zło miało być skutkiem upadku praojca ludzkości... W religiach starożytnych na człowieka spadało przekleństwo, ale wina człowieka nie była aż taka oczywista- człowiek nie był na tyle wolny, by mieć wpływ na wolę bogów lub zmienić przebieg gry... Przebieg gry? Bogowie bawili się losem ludzi, wykorzystywali ich do własnych rozgrywek...
"Brutus jest konieczny bez względu na to, co przeciwko temu uczyni"
Pytanie o wolność człowieka...Czy naprawdę aż tak bardzo jesteśmy pewni, że w tym niezwykle zagmatwanym świecie możemy mówić o naszej pełnej wolności?
Brutus broniąc się, ściąga na siebie jeszcze większe cierpienie..
PS. Przypominam sobie zdanie z tragedii Król Edyp Sofoklesa:" jesteś najnieszczęśliwszym z ludzi, Edypie"
A kim jesteśmy MY? Czy czujemy się wolni, a wątpliwości nas nie męczą aż tak często..?
Komentarze (9)
Jestem szczęśliwa
Całkowita wolność nie istnieje. Dobrze, żeby nie mieć chociaż związanych rąk.
Zgadzam się!
Ten świat widocznie już taki jest, specyficzny z natury. Marzę, aby cofnąć czas i naprawić całą historie ludzkości, ale tak, przynajmniej w czasach obecnych, się nie da, choćby nie wiadomo jak bardzo się chciało. Widocznie, gdy jest dobrze i coraz lepiej, to nagle pojawia się taki czynnik, który sprawia, że dobry splot czasu i miejsca rozpada się, jak domek z kart.
*całą historię ludzkości
Gdyby istniała do tej pory Biblioteka Aleksandryjska. świat mógł być inny.
Jedna kultura, religia niszczy drugą, bo jej musi być na wierzchu.
Palą, niszczą, rabują zabijają. Wprowadzają swoje zwyczaje i nauki.
tak trwa do dziś.
NO!
Ale my już niczego nie zmienimy...Jak zwykle na wszystko jest za późno...
W ten sposób powraca pytanie, które zadaję sobie od czasów młodości, pytanie, jak żyć, co robić...a może powstrzymywać się od działań? Wszystkie odpowiedzi są złe...
Najlepiej zrzucić wszystko na religię Panie Starszy. Usiąść z piwkiem w fotelu, zalać księdza "Robaka" i powiedzieć, że nic już się nie da zrobić. Zwołaj ateistów, jest ich spora grupka i walczcie o lepsze pojutrze, dla siebie, wszystkich.
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania