Tren do samego siebie
Zbyt wiele razy to praktykowałem by pomylić się w splocie
Wystarczy tylko bym założył moją obroże
A następnie poczekał
Chwilę może dwie
Potem spojrzę na siebie z boku
Uśmiechnę się szczerzę i postawię kropkę w liście który do ciebie zaadresowałem
A ty w końcu ponownie na mnie spojrzysz wracając gdy już nie będę cię potrzebował
Zapewne nie uronisz nawet łzy
Przyglądniesz się i wzruszysz ramionami
W końcu nigdy się do mnie nie przyznawałeś
Wtedy będziesz mógł odetchnąć z ulgą
Ponieważ nie będę więcej problemem za który trzeba płacić
Wybacz że wylosowałeś nieszczęśliwą kartę
Wybacz że zawiodłem
Nie byłem taki jakiego chciałeś
Przepraszam was przyjaciele za problemy które nie były wasze
Przepraszam siostro za wstyd który ci sprawiłem
Przepraszam mamo za rodzinę którą rozbiłem
Przepraszam
Przepraszam Tato
Przepraszam że byłem synem którego nie chciałeś
Nie musisz wracać
Już nie czekam
Już nie czekam.
Komentarze (3)
Mnie sie podobalo. Zwlaszcza poczatek, bardzo poetycki.
Początek zrobiony, teraz ten tren do siebie schować do szuflady i cierpliwie naprawiać życie, jeśli faktycznie wina leży po stronie podmiotu, a na mój nos, nie tylko. Groźna zapowiedź w początku, sugerująca próby odebrania sobie życia.
Chcesz ukarać bardziej innych niż siebie, podmiocie.
To nie fair.
Zamiast trenu proponuję dziennik. Curriculum vitae liryczne.
Trzymam kciuki, pozdrawiam serdecznie.
Czym dalej las tym gorzej. Te powtórzenia tak jakoś słabo wypadają, kolejne zwrotki tracą moc. Można to jeszcze dopracować
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania