Tren na tysiące fal

srebrny świadek lipcowych powodzi

co miał gładzić blaskiem ciepłe noce

w chłodnej mgle samotnie dzisiaj brodzi

a wiatr chmury ponure szamoce

 

zamiast zapachu lip i ciepłego wieczoru

zamiast gwiezdne pogodne tkać sieci

słucha deszczowego rumoru

który z czarnych niebios stale leci

 

z żalu wielkiego że lato skonało

zanim zdążyło rozwinąć skrzydła

zgasiło niebo swe serce zbolałe

bo ziemska ciemność mu zbrzydła

 

więc runął w dół w głębię toni sinej

gdzie lustro wody deszczem poruszone

wtopił swoją twarz w chłód fali jedynej

i chciałby w niej odnaleźć lato utracone

 

teraz na dnie leżąc pod taflą z ołowiu

księżyc na zawsze utopił swój żal

i tylko bębniące krople w wysokim sitowiu

dyktują mu tren na tysiące fal

Średnia ocena: 0.0  Głosów: 0

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze (2)

  • Bettina

    Bardzo milo.

  • KaMaRo

    miło tylko ten deszcz..... pozdrawiam i życzę pięknego księżyca !

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania