Tren o arce stawianej w głębi lądu
Jakby potop był tylko opowieścią,
a nie codziennym wzbieraniem świata.
Tutaj, gdzie ludzie przynoszą swoje wiersze
i kładą je ostrożnie, jak ofiary ze słów,
szukając w tym ratunku.
Przed czym uciekają?
Patrzę na nich jak prorok,
który zbyt długo milczał,
widząc twarze przy ołtarzu nieskończenie pewne,
jakby nic nie drżało,
jakby czas nie wykonywał swojej pracy
na ich przekonaniach,
jakby słabości nie były tym samym
od zarania.
A przecież świat jest zmienny,
rozwarstwia się pod stopami,
przenika przez dłonie jak woda,
która nie chce zostać w żadnym naczyniu.
Oni jednak trwają niewzruszeni,
wciąż przeżuwając te same prawdy,
które dawno straciły smak,
lecz nadal karmią głód prostych odpowiedzi.
Wiem, że niejednoznaczność nie jest ich winą.
Złożoność rani jak drzazga,
więc omijają ją,
jak omija się zwiastun burzy,
udając, że to tylko odległe światło.
Ale przez tę pewność światło staje się twardsze,
zamiast łagodzić, oślepia.
Dlatego arka musi powstawać tu,
w głębi lądu,
na wypadek, gdyby potop przyszedł z miejsc,
co są najbardziej nasze.
A słowa, którymi się dzielimy,
niech będą deskami,
które ułożą się w coś,
co choć raz ocali nas
przed nami samymi.
Komentarze (13)
Bardzo mi się podoba:)
Dziękuję za ten komentarz
Całość in pkus, ale drugą strofę uwielbiam.
5
in plus
Aisak Bardzo dziękuję
Ogólnie dobrze. Całość trochę pełna bałaganu. Jakby w szkole nie uczyli pisać:) zakończenie jest w punkt, przynajmniej mój. Tylko teraz trzebaby pomyśleć czy temat wart uwagi? Co zresztą powtarzasz w wierszu. Hmm może napisałeś go dla siebie:) i tak się martwisz jak przetrwać?. Piszę i piszę i gów.... z tego mam. Ale napiszę. Napiszę kolejny a niech wiedzą ile 🤪🙂im napiszę bo napiszę
Szkoda tych ludzi potopionych. Może nie wszyscy zasługiwali na to.
NO!
Starszy Woźny do dzisiaj odczuwasz traumę?
Marzena ,
jestem traumatyczny, bo znałem ludzi sprzed Potopu.
NO!
Starszy Woźny kojarzysz mi się z takim nordyckim Niemcem którego kiedyś spotkałam. To było w barze. On wysoki wyglądał jakby mógł łodzie na ramionach nosić ogorzały opalony chyba morskim słońcem wielki jak palisander chyba rybak, bo coś wspominał i też włożył mi rękę pod bluzkę akurat wtedy schudłam i zastanawiałam się gdzie są moje piersi:))
Marzena ,
To mogłem być ja. Też nie jestem niski. posturę mam słuszną.
A jeśli ładna kobieta, to ręce świerzbią.
NO!
Ciekawe czy twój głód napełnił cię i teraz znasz wszystkie proste odpowiedzi. Bo chyba po tym wierszyku wszyscy popełnimy zbiorowe samobójstwo:))
szczególnie 4 i 5 zwrotka przemówiły do mnie i oczywiście zakończenie, które ostrzega nas przed zagrożeniami
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania