Trochę z życia
Pobrali się gdy byli młodzi
Mówili a co nam szkodzi
Nic nie stoi na przeszkodzie
Przecież to jest teraz w modzie
Jak los chciał tak i miał
I pięć dzieci im dał
Młode dzieci dorastają
Niezły ubaw przy tym mają
Lecz tak nagle jak powstało
Szczęście pecha tu spotkało
Ojciec zdradził matkę dzieci
I za morze sobie leci
Co ma począć teraz sama
Gdy na ścianie pusta rama
Gdy w jej życiu barak pociechy
Gdy zna męża wszystkie grzechy
Gdy pięć dzieci z nią zostało
Serce jej to załamało
Życie na nowo ułożyć chciała
Bardzo się przy tym starała
Do pracy zacząć chodziła
Każdą złotówkę także liczyła
Bardzo dobrze o dzieci dbała
Jednak czasu dla siebie nie miała
Kiedy choroba zawitała w progu
Swe cierpienie powierzyła Bogu
Teraz tylko modlić się musi
Żadne zło jej już nie skusi
Kiedy dzieci już dorosły
Naukę z domu w świat zaniosły
Każda scena z ich życia
Teraz wydała się tycia
Teraz na nich przyszła kolej
(Aby zrozumieć z łaski swojej)
Że na przyszłość trza pracować
Żadnej chwili nie marnować
Komentarze (2)
Z jednej strony usilnie chcesz, by Twój wiesz był w pewnym stopniu moralizatorski, z drugiej, używasz dość luźnego języka.
Gryzie mi się to, że oba zamysły usilnie chcą koegzystować ze sobą.
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania