Trudna sztuka strzelania z grzbietu wierzchowca
-Słuchaj konia!- Krzyknął z siodła niski, krępy mężczyzna w futrzanej czapie.
Mijający go właśnie chłopiec, pędzący na małym gniadoszu, w pełnym galopie, napinał nieco za duży jak na siebie łuk. Kiedy mijał sporą słomianą belę zawieszoną na gałęzi drzewa wypuścił cięciwę z palców i uwolnił strzałę, która chybiła celu o dobre sześć stóp.
-Brawo!- zakrzyknął ironicznie instruktor młodzieńca- chybiłeś zaledwie o cal, drzewo oddalone o sześć stóp od celu- powiedział bardziej do siebie niż do ucznia, który nie mógł go słyszeć, ponieważ dopiero nawracał rozpędzonego konia.
Chłopak podjechał do niego powoli z opuszczoną głową i zakłopotaną miną.
-Nie nadaję się do tego- powiedział wściekle Sambor- mam ręce do miecza, nie do łuku- dodał z zacięciem.
-Ręce to masz dwie lewe i nie do miecza, ale do kija co by nim gęsi poganiać- skarcił ucznia po czym dodał- każdy takie ma na początku, ale zostają one tylko tym co nie poświęcają dość czasu na ćwiczenia i potem muszą się całe życie za ptactwem uganiać lub w łajnie ze świniami szamotać. Tobie taki los nie pisany, nie dopóki ja Cię jeździć i strzelać uczę- powiedział aby pokrzepić zrezygnowanego ucznia.
Silny powiew wiatru zaniepokoił konie, które zaczęły nerwowo rżeć i drobić w miejscu. Jeźdźcy odruchowo przyciągnęli wodze i ścisnęli uda na grzbietach zwierząt aby je uspokoić.
-Koń to proste zwierzę- mężczyzna kontynuował naukę- czy wiedziałeś, że koń się wzdrygnie na nagły wicher?
-Tak- odpowiedział chłopak, który nawet o tym wcześniej nie pomyślał.
-A czy ktoś Cię tego nauczył?- dopytywał instruktor
-Nie- stwierdził Sambor
-To skąd wiedziałeś żeby od razu go opanować?
-Konie zawsze boją się byle czego. Jak ich od razu nie uspokoić to mogą Cię ponieść, albo nawet zrzucić z siodła- powiedział chłopak czule głaszcząc szyję rumaka.
-Widzisz- podchwycił nauczyciel- konie zawsze zachowują się tak samo. Byłoby lepiej gdyby się nie bały, ale byłoby znacznie gorzej gdyby reagowały różnie za każdym razem gdy dzieje się to samo. Przewidywalność wierzchowca to największy przyjaciel jeźdźca- mężczyzna uśmiechnął się zadowolony ze zgrabnie ułożonej sentencji- oprócz tego, że koń zawsze boi się byle czego to również zawsze galopuje tak samo. Kluczem do celnego strzelanie jest wyczucie rytmu jego kroków. Cięciwę puszczasz gdy wszystkie kopyta są w powietrzu, wtedy nic nie zakłóci strzału.
Chłopak popatrzył na nauczyciela jak na kogoś kto doznał pomieszania zmysłów.
-Skąd mam wiedzieć kiedy kopyta są w powietrzu?- zapytał poirytowany- nie mogę jednocześnie celować i patrzeć koniu w pęciny.
-Nie masz zobaczyć tego oczami tylko poczuć swoją rzycią- pouczył go mężczyzna, który zaczął tracić cierpliwość do chłopaka.
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania