Trumienne Wiersze #002 - Przemijanie
Pociąg metaforą życia;
mknie po torach
niczym po szczeblach kariery,
nie czyniąc kroku w tył.
Szukając następnej stacji
poprzez mrozy i zamiecie,
deszcze monsunowe,
rdzewiejąc z bólu.
Począwszy od pierwszego wyjazdu
aż po ostatni kilometr przed złomowiskiem;
niesie kajdany przeznaczenia
i brzydzi się zejść z torów.
Czyni śluby, chrzty i rodziny;
niesie brzemię innych ludzi.
Tak jak cała ludzkość
nosi grzechy pierworodne.
Sędziwieje, a rdza niczym zmarszczki
tworzy go zawodnym, zapomnianym;
kiedy ostatnio widziałeś dziadka?
On czeka w domu starości.
Byle do ostatniego gwizdka,
gdzie zostanie pogrzebany;
Zostawiwszy spadek
w postaci zysku.
Komentarze (1)
2-
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania