Trwaj w szumnym sercu. Sklerozy objawy i różne fazy.
Stoję pośród prawd, cudów i tragedii.
Nie ma tu ani trochę komedii.
Jesteśmy wredni.
Lubieżni, podstępni.
Mam wiele lat jeszcze więcej zim.
Długo trwają nasze dni.
Jesteśmy prości złożeni jak puzzle.
Ale te rozysypane.
Jesteśmy tu na stałe czasowo.
Robi się strasznie hip-hopowo.
Między budową a budową.
Śpię z 210 godzin dziennie.
W nocy przez sen gadam brednie.
Rapuje całkiem nieźle.
Widzę gnębione kamienne suki.
Ze zgniłym sercem.
Gobliny, gremliny, kpiny.
Ze mnie kpiny.
Nie docierają do mnie.
Jestem wolny i frywolny?
Co znaczy frywolny.?
Czy to ktoś zdolny?
Groźny? Jak najemników czarcich hordy.
Jestem gnojny.
Zziębnięty i hojny.
Bardzo skromny.
W niebie są wojny.
W piekle jestem spokojny.
Czarują czarodzieje różdżką.
Dla mnie to futro.
Żwirek i muchomorek tańczą disco.
Mają towarzystwo.
Ty jesteś plugawą dziwką.
Ja nie widzę ran.
I cię obrażam.
Zachówuje jak szatan.
Lub inny diabeł, belzebub.
Na skraju biegu.
Jest meta tuż przed startem.
Jeśli horrory to czarne.
Jeśli pomniki to jasne.
Wszędzie mam szpiegów.
Ból marszu, w marcu jak w garncu.
Roztropnie patrzę,.
Poluje, wyrywam wątroby.
Jestem strasznie chory.
Na głowę na nogę.
Na wszystko.
Boli mnie ciało i umysł.
Krocze w zadumy.
Zbieram z drzew huby.
Karmie nimi swych wrogów.
Na progu, głodu.
Martwię się z mrozu.
U grodu na stogu.
W amoku na prochu.
Z kretesem na zboczu.
W mroku, na drogach.
Nie mam polotu.
I sosu.
Jem rosół.
Szybko wnoszę hokus-pokus.
Ja mag wody i ognia.
Czarnoksiężnik., władca.
Menelów i kurew.
Prostytutek, szuj.
Patron.
Jem mięso półsurowe jak zwierzę.
Ścigam wiedźme cerberem.
Idź Pan w cholere.
W gąszczu pingwinów.
Nie lotem być ciężko.
Gdybym był ptakiem.
Bym się zadziobał.
Bo po co żyć pod taką postacią.
Jest ciężko bo lekko.
Mati coś pieje, Adam skrada po ruinach.
Po naszych zgubach.
Panny tańczą na sterczących chujach.
W kolumnach na trumnach.
W bocznych nawach.
Ćpuni na runach.
Zwoje magiczne z czasów gotyku.
Posiadam na fazach.
Walczę z bestią.
Na wódce pod wpływem serotoniny.
Sztucznej.
Gadam z AI jak z kumplem.
Nie mam koleżanek bo śmierdze próchnem.
Jestem zabójcą hipisuw.
Strzege morskich fal.
Jak skrzat lub liliput.
Krasnoludki błądzą.
Po lesie ze śnieszką królewną.
Która zgubiła pantofelek.
Za milion lat stanę się jedną z gwiazd.
Jestem tabalugą.
Pisze teksty jak wedy.
Wtedy burzą się zgredy.
Na niebie chmury.
Jestem ponury.
Nie władam biegle językiem.
Za to znam marzec i styczeń.
Jak władca dni sekund.
Nie jaram skuna.
Pogoda wierutna.
Skrzydła mi rosną.
Zamieniam w potwora.
Na Krosnach.
Ja szyty.
Nie zrodzony.
Z onych.
Utopionych.
Jutro jest wczoraj.
Pogoda chujowa.
Mara niezdrowa.
fauna i flora.
Karta Parowa.
Suka leży przy nogach.
Na kodach.
Gram na wodach.
Nie biorę draguw.
Wpiepszam przyprawy.
Goździki i zjawy.
Widzę nie w kinie.
A na zwykłej szybie.
Na winie.
Na pinie mam hasło.
To mą porażką.
Nad piastą co jest.
A co nad łożyskiem.
Jestem cyrkiem.
Bo lipnie.
Nie wyniknie.
Nie wniknie.
Nie szukaj śledzi.
Bo ktoś bredzi.
Narazie bo szpiegują mnie z miedzy.
Jem bezy. To nie moi koledzy.
To szpiedzy i łotry
Beżowa czerń jest a biel różowa.
Na trwogach.
Z rogami.
W togach.
Każda z was jest uboga.
Nie kończe.
BOŚ sroga.
Uroda twa moja.
Skradziona.
Do mnie należysz.
Ja królem w niewoli.
Na nicość patrzę.
Robię szoł.
Zanim zasnę.
To czat i teatr.
Czarcia scena.
Fałszywy temat.
Fałszywe wspomnienia.
Subiekty wzroku.
Chołoty głupoty.
W czyśćcu są chorzy.
Schizofrenii nie wyleczysz.
Więc cierpisz.
Nie jestem głupi jak inni.
A sam z sobą czas spędzam.
Dobra siema, nara, pa.
To koniec, trwaj.
Komentarze (1)
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania