Tryptyk Dionizje (Kefalonia '26)
Część I
Okiem przepływam brzegi w tak błogim upale,
Że skryty w cieple bryzy, nie szukając wcale,
Widzę w chabrowej sukni błyszczące perełki
I rozbłyski bursztynu znad spienionej mgiełki –
To tylko przy zachodzie tańczą morskie fale,
A jakie są w tej trawie radosne stworzonka!
Pilne w ciszy pająki szykują wrzecionka,
Tam zawisła się ważka, tam na źdźbła skinienie
Świerszcze znowu zagrały jak na pozdrowienie –
To tylko przy zachodzie śpiewa zgrzana łąka
Skacze wesoło płomień z popiołu zwaliska
A w purpurze i złocie słodka odaliska
Nalewa mulsum słodkie i noc szafirową,
Zmysłowa, naga, dzika! odbiera mym słowom –
To tylko przy zachodzie uczta bachalijska!
Część II
Gorąca nocy, jak zaczarowana,
Kwiecista nocy, na chwilę przerwana
Tumanami chmur z płaszcza Arymana,
Hidżabem deszczu krótką chwilę skryta –
Rozdarte niebo biczem ifryta!
Pachnące róże, kochanki haremu
Jedwabne róże, niebu burzowemu
Szachowi dewów, wy wierne jemu
Z kwiecia swojego nie szczędzicie daru –
Umrzeć we łzach podług jego czaru
Bijący gradzie, tak szybko odszedłeś
Złośliwy gradzie, róż płatki stopiłeś
I znów niebiesie, księżycem pobledłeś
Wilgoć się rosi – na polach, na ciele –
Grajcie i pijmy, nocy tak niewiele!
Część III
Poranne już kwitnieją korale jabłoni,
Kwilą piszczałki lecące znad trawy,
I winem zlany, a od zorzy krwawy,
Powstaje okrąg słońca, sypiący ze skroni
Złote cytryny wśród obłoków pienistych,
Szumią wezbrane morza, wiatrem poniesione,
Fruwają barwnie cichością motyle,
Pod nimi mięsa i figi, daktyle,
Szumi też pusty kielich, co jeszcze spragnione
Go całowały kwiaty dziewcząt mżystych,
Teraz wina wypite – co do kropli, wszystki,
Księżyc zachodzi, kryjąc lok uroczy,
Niesie biały dzień, koniec białej nocy,
Do snu teraz najmilsze ciało mej fletnistki,
Pod pierzyną chmur leżąc srebrzystych...
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania