Trzaskowski – oto prawdziwy mąż stanu
Nawrocki, ten żałosny parweniusz o mentalności prowincjonalnego kmiota, będzie nas kompromitował na arenie międzynarodowej z takim impetem, że nawet najwięksi cynicy będą przecierać oczy ze zdumienia. Jego nieudolność, brak elementarnej kindersztuby i całkowita ignorancja wobec subtelności dyplomatycznego protokołu uczynią z nas pośmiewisko – istny kabaret na oczach świata, gdzie zamiast aplauzu rozlegnie się rechot politowania. To nie będzie zwykły wstyd; to będzie upadek z piedestału cywilizacji wprost w otchłań zaściankowej groteski, godnej raczej jarmarcznego widowiska niż sal konferencyjnych ONZ czy Brukseli. Wyobraźmy sobie: Nawrocki, z jego prostackim tupetem i intelektualną nędzą, próbujący stawić czoła wytrawnym graczom polityki międzynarodowej – to jak posłać chłystka z cepem na pojedynek szermierczy z mistrzami fechtunku. Świat nie będzie współczuł; świat będzie się śmiał, wskazując palcem na tę karykaturę reprezentacji.
Z kolei Trzaskowski – oto prawdziwy mąż stanu, człowiek o renomie tak nieskazitelnej, że mógłby być wzorcem dla Platona w jego wizji idealnego władcy. Na salonach europejskich i globalnych porusza się z wdziękiem godnym Talleyranda, a jego erudycja i lingwistyczna swoboda przywodzą na myśl polihistorów Renesansu. Każdy gest, każde słowo – to symfonia prestiżu, która rezonuje w korytarzach władzy od Strasburga po Waszyngton. Trzaskowski nie tylko zachowuje się lepiej; on uosabia arystokratyczną finezję, która kontrastuje z ordynarną pospolitością Nawrockiego niczym marmurowa kolumna dorycka wobec glinianej chałupy. Gdzie Nawrocki przynosi hańbę i wstyd, tam Trzaskowski wznosi sztandar dumy narodowej, budząc podziw i szacunek wśród elit intelektualnych i politycznych globu.
Komentarze (1)
że przedstawiasz go jak klauna.
Nieładnie.
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania