Trzeci dzień
To już trzeci dzień, kiedy prawie nie śpię.
Mówiłem sobie to wielokrotnie, szczyciłem się,
stało się to moją tarczą, z którą przemierzałem świat.
Całe zło odbijało się od niej, spadało do stóp, na błoto, więc tym łatwiej się szło.
I gdy spotkałem ciebie, powtarzałem, że to mnie nie dotyczy.
To już trzeci dzień, kiedy, prawie nie śpię.
Od spotkania, gdy zaczęło mi zależeć, zatraciłem się.
Moje dłonie zaciskają się na jego szyi, a zrobić tego nie mogę.
Walka nadaje energii, ale tylko do walki...
Od środka zżera mnie to, o czym myślałem, że już za mną.
To już trzeci dzień, kiedy jestem zazdrością.
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania