trzecia dwadzieścia trzy

amputuję swój sen, sama

pozbywam się natręctwa

nie piję kawy, palę tylko

świece na strychu

kapią łzy i gaszą

milczące skry

 

tam stoi twoje zdjęcie

wśród wielu innych

ale tylko właśnie

twoją fotografię

wycieram z

kurzu

 

lampa migocze, bo wcale

jej tam nie było, ale

po prostu wiem

chciałabyś

 

pościel satynową, wzorzystą

skopiesz ją, będziesz naga

blada i prawdziwa, w tym

bezbarwnym świetle

suchej ciemności

 

zegar musi się zatrzymać

irytuje mnie istnieniem

niech liczy czas tam

a nie tu, bo tu ja

a tam ty, niech

on tobie liczy

czas, proszę

 

wskazówki milczą chwilowo

nie wiem zupełnie czemu

jakby słuchały, co mówię

na pewno wiedzą

jak mam na

imię

 

pieką oczy

łzy pieką

 

pieką chleb

 

pieką mnie

na blasze

 

jestem niedogotowana

ale niech już będzie

 

marudzić w gościach

nie wypada, ale

nie smakuję

samej sobie

 

nie płacę

 

wezmę resztę

Średnia ocena: 3.0  Głosów: 4

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze (2)

  • demo 15.05.2016
    nie płacę bo za co masz mnie
    wyceniać i próby takie
    bez zrozumienia
    nietrafne niecelne
    kulą w płot albo u nogi
    takie gupie przestrogi

    Mam racjonalne spanie bez koszmarów
    Nawet gdy spocona jestem od czarów
    Wyobraznia uwolniona z poduchy
    Czasem mokra jest bardzo
    Potrafię z tym sobie poradzić
    Zapalam światło
  • 60secondsToDie 15.05.2016
    : )

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania