Trzej Królowie
W naszym mieście działają dwa amatorskie zespoły taneczne i w jednym z nich występuję. Stale borykamy się z problemami finansowymi i jak mi wiadomo taki stan trwa przeszło ćwierć wieku. To właśnie wtedy odbyły się ostatnie większe zakupy strojów i wyposażenia dla tancerzy. Niestety niedane mi było to zobaczyć, prawdopodobnie w tym czasie mama przewijała mi pieluchę.
Przygoda moja z zespołem rozpoczęła się cztery lata temu zupełnie przypadkowo za sprawą dziadków, którzy obchodzili pięćdziesiątą rocznicę pożycia małżeńskiego. Uroczystość jubileuszu zorganizowały władze miasta i zaprosili kilka par małżeńskich obchodzących w tym czasie złote gody. Zostałem poproszony o obecność przez rodziców, przyszedłem tam z czystego obowiązku i nie byłem tak podenerwowany jak reszta uczestników jubileuszu. Znudzony stałem najdalej jak mogłem pod ścianą, do czasu jak prezydent miasta zakończył występ dla publiczności połączony z paplaniem i zapowiedział.
- Uroczystość wręczenia medali nadanych przez Prezydenta Polski, uświęci nasz miejski zespół taneczny.
Zaraz po jego słowach zabrzmiała muzyka i do sali tanecznym krokiem wyszli tancerze. Pośród nich była śliczna dziewczyna, dla mnie najładniejsza, jaką zobaczyłem w życiu. Podczas występu nie widziałem niczego oprócz niej, nie dostrzegłem pocerowanych strojów, zniszczonych butów i za małych, lub za dużych ubrań. Tylko zazdrościłem partnerowi, dotykania jej tali i tańca we dwoje. Uczucie silne mną zawładnęło, pognałem za nią i tak stałem się członkiem zespołu. Kobiety niestety nie zdobyłem, lecz odkryłem miłość do tańca, choć nigdy wcześniej czegoś takiego u siebie nawet nie podejrzewałem. Podczas prób i występów stałem się lepszym człowiekiem, ogarniętym chęcią poznawania nowych doznań zmysłowych. Przez to staram się uczestniczyć we wszystkich imprezach kulturalnych organizowanych przez miasto. Niestety nie mogę być wszędzie, ponieważ duża ich część nie jest ogólnodostępna nawet za odpłatnością. Zwłaszcza odnosi się to do tych mających gratisowy poczęstunek, a na koniec dnia wieczorny bankiet trwający do świtu. Jednak orszak organizowany w dniu Nawiedzenia Pańskiego odbywa się na ulicach miasta i wszyscy mieszkańcy są zapraszani do udziału w uroczystości. Żeby ich zachęcić rozdaje się papierowe kolorowe korony i każdy, choć przez moment może poczuć się prawdziwym królem. Osoby przebrane w stroje z epoki narodzenia pańskiego zostają zaproszone jak najbliżej czoła przemarszu.
Szósty stycznia tego roku był pięknym zimowym słonecznym dniem, temperatura dochodziła do minus dziesięciu stopni. Jeszcze na długo przed czternastą ze sporym zapasem czasu przybywam na miejsce zbiórki. Powoli plac zapełniał się mieszkańcami i w końcu przed godziną zero zjawiają się organizatorzy. Pośród chaosu i wszędobylskiej prowizorki formuje się czoło parady. Jednak wszyscy oczekujemy na po prowadzących przemarsz. Niewielkie opóźnienie spowodowane zostało przez opieszałe ustawianie sprzętu radiowego i telewizyjnego. Kiedy rusza transmisja, pojawiają się najważniejsze osoby w mieście. Pierwszy kroczy biskup, a obok niego po lewej stronie prezydent naszego miasta. Osoba duchowna jest ubrana w fioletowe szaty i na tle śniegu oraz szarych mieszkańców prezentuje się znakomicie. Przedstawiciel miasta chcąc wyglądać okazale wystroił się w kolorowe szaty, w jakie ubierali się bardzo zamożni mężowie na początku naszej ery w Palestynie. Zaraz za nimi dwa metry z tyłu, kroczy najbliższy przyjaciel prezydenta miasta, dyrektor Miejskiego Ośrodka Kultury wystrojony w arabskie szaty. Jednak w przeciwieństwie do swoich poprzedników jego ubranie posiada materiałową wszywkę, która informuje o dofinansowaniu ubioru przez unię europejską. Identyczną ozdobę posiadają na wspaniałych ubraniach pozostali przebierańcy z rady miasta, radni i pozostałe miejscowe wpływowe osoby. Już na wstępie parady wiadomo, kto jest najważniejszy w mieście, a kto stanowi jedynie tło dla rządzących lokalną społecznością.
Kondukt wreszcie rusza prowadzony przez biskupa i prezydenta miasta, dalej lokalne VIP -y. W następnej kolejności rodzina odgrywająca stale świętą, najbardziej przez resztę roku i ma za plecami trzech radnych przebranych za królów, którzy prowadzą obok siebie zwierzęta. Przedstawiciel klubu partyjnego mającego największy udział w zarządzaniu miastem dźwiga złoto i trzyma sznur z przywiązanym do niego wielbłądem. Koalicjant trzyma w ręce mirę i prowadzi konia. Opozycji w radzie pozostało do niesienia niezapalone kadzidło i ciągnięcie za sobą osła, który ma inne zdanie do udziału w uroczystości. Żeby kłapołuch nie blokował przemarszu pcha go zespołowo za zad trzech oficerów z komendy miejskiej policji. Widocznie odkryli oni swoje prawdziwe powołanie, ponieważ wychodzi im to znacznie lepiej niż prowadzenie dochodzeń i łapanie złoczyńców.
Zaraz po zwierzętach idą dziewczęta z sekcji margerytek Miejskiego Ośrodka Kultury, w tym roku prezentują się wspaniale, dzięki nowym strojom kupionym z dofinansowania unijnego. Najbardziej cieszą się jak zawsze dzieci, maszerujące małymi kroczkami w następnej kolejności, ponieważ tylko one przyszły z rodzicami dla zabawy i radości płynącej z niej. Pośród tłumu wyróżniają się jeszcze maluchy z prywatnego przedszkola, jak zawsze są najładniej ubrane. Rodzice idący po bokach z obu stron, stale aparatami i telefonami robią zdjęcia by uwieńczyć ulotną chwilę dzieciństwa. Pozostałe miejskie przedszkola tylko pod względem garderoby wypadają znacznie gorzej, lecz i tak o niebo lepiej od publicznych szkół podstawowych. Właśnie na uczniach z najmłodszych klas widać kunszt nauczycielek, które z bibuł i kolorowego papieru robią każdego roku jednorazowe ozdoby na paradę. Młodsza młodzież dokazuje jak zwykle, żeby pokazać wszystkim, jacy oni są dorośli.
Zaraz za szkołami idą członkowie dwóch amatorskich zespołów tanecznych. Jesteśmy dzisiaj wszyscy i chcemy się jak najlepiej pokazać. Mamy w tym swój coroczny cel, to właśnie od dzisiejszej prezentacji zależy czy dostaniemy roczne dofinansowanie z budżetu miasta w kwocie pięć czy siedem tysięcy. Doskonale zdajemy sobie sprawę z mizerii tej kwoty, lecz co możemy zrobić, gdy dla władzy nie stanowimy priorytetu prezentacyjnego. Gdybyśmy na paradę trzech króli nie przyszli to nie dostalibyśmy nawet grosza, a tak coś odpalą.
Pozostałą część parady wypełniają mieszkańcy, każdy dorosły uczestnik dostał koronę na głowę. Kilkudziesięciu uczestników otrzymało oprócz korony jeszcze flagi i transparenty. Natomiast malutkie dzieci idące z rodzicami otrzymały od organizatorów na głowę piękne kolorowe turbany i pelerynki.
Parada dochodzi do rynku, tam stoi trybuna, na którą wchodzi trzech królów naszego miasta. Pierwszym jest biskup, drugim prezydent miasta, a trzecim dyrektor Miejskiego Ośrodka Kultury z racji zorganizowania przemarszu. Tajemnicą poliszynela w naszym mieście jest, że szef MOK to skończony leń i przydupas prezydenta. Tyko zleca chaotycznie i nie precyzyjnie swoim pracownikom nadmiar zadań, a oni tyrają po godzinach kosztem własnych rodzin.
Trójca stanęła na trybunie i przyjmuje pochód. Jakiś dowcipniś, lub złośliwiec, albo kpiarz krzyknął.
- Niech żyje towarzysz biskup.
Niestety nie wiem ile osób zrozumiało cały tekst zdania, lecz głośno zawołali.
- Niech żyje, niech żyje.
Pozostałym wichrzycielom widocznie spodobał się okrzyk, bo zaraz z tłumu słychać było.
- Niech żyje towarzysz prezydent miasta, lub niech żyje pierwszy sekretarz Miejskiego Ośrodka Kultury.
Najlepsze w tych zawołaniach było to, że najstarsi się najlepiej przy nich bawili. Tylko dzieciaki nie wiedziały, co się wokoło nich dzieje, ponieważ cała wiedza tajemna o minionych czasach została przed nimi głęboko zakopana i zakłamana.
Tylko szkoda, że dwa zespoły taneczne, grupa teatralna, prywatne muzeum, klub sportowy grający w ping ponga nie dostaną nigdy, choć jednej dziesiątej kwoty wydanej na tą paradę. Prawdopodobnie wtedy nikt nie chodziłby po prośbie i szukał sponsorów oraz nie dokładał z własnej kieszeni. Dysponując funduszami można by było odnowić siedziby i wymienić zużyte stroje taneczne.
Kiedy władze miasta organizują konkurs piosenki dla młodzieży, to dla zwycięzcy nagrodą jest radio z CD, a pozostałe miejsca otrzymują foldery turystyczne oczywiście wprost z informacji turystycznej naszego miasta.
Uprzedzam pytanie – nie będzie dofinansowania unijnego, władze miasta nie są tym zainteresowane.
Komentarze (1)
Życie nie jest bajką, o wszystko trzeba walczyć, a kto królem nie jest, musi pajacować dla słuszności sprawy, 5 :)
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania