Trzeźwe oczy

Lat już sporo upłynęło

Gdy przeżyłem chwile hańby

Okowita mną władała

Oddalając mnie od prawdy

Umysł w stanie upojenia

Dawał odlot od szarości

Nie był zdolny do myślenia

Żeby spojrzeć prawdzie w oczy,

Że tak dalej już nie można

Bo zbyt dużo w życiu stracę

Gdy nie zerwę z okowitą

Żonę, dzieci, także pracę.

Gdy to do mnie już dotarło

I spojrzałem prawdzie w oczy

Porzuciłem okowitę,

By już dalej się nie stoczyć.

Dziś, gdy rano przy goleniu

Patrzę w lustro, w trzeźwe oczy

Z dumą myślę, że me życie

Rak dopingu już nie toczy.

Średnia ocena: 5.0  Głosów: 5

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze (6)

  • realista 3 dni temu

    Barmaria. Pozxdrawiam i drugą 5 stawiam
    Oczy zamglone,
    myślenie skundlone
    Kochanie spaczone
    Życie stracone
    To skutki alkoholowego picia
    Nie ma widoków normalnego ,życia

  • Barmaria 3 dni temu

    Dzięki, Dobrej Nocy życzę

  • KaMaRo 3 dni temu

    Lepiej późno niż wcale👍 a wiersz fajny !

  • Barmaria 3 dni temu

    Dziękuję

  • Sokrates 3 dni temu

    Może niektórych zmobilizuje do odrzucenia nałogów? Oby tak było.

  • Barmaria 3 dni temu

    może, dziękuję

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania