Trzeźwe oczy
Lat już sporo upłynęło
Gdy przeżyłem chwile hańby
Okowita mną władała
Oddalając mnie od prawdy
Umysł w stanie upojenia
Dawał odlot od szarości
Nie był zdolny do myślenia
Żeby spojrzeć prawdzie w oczy,
Że tak dalej już nie można
Bo zbyt dużo w życiu stracę
Gdy nie zerwę z okowitą
Żonę, dzieci, także pracę.
Gdy to do mnie już dotarło
I spojrzałem prawdzie w oczy
Porzuciłem okowitę,
By już dalej się nie stoczyć.
Dziś, gdy rano przy goleniu
Patrzę w lustro, w trzeźwe oczy
Z dumą myślę, że me życie
Rak dopingu już nie toczy.
Komentarze (6)
Barmaria. Pozxdrawiam i drugą 5 stawiam
Oczy zamglone,
myślenie skundlone
Kochanie spaczone
Życie stracone
To skutki alkoholowego picia
Nie ma widoków normalnego ,życia
Dzięki, Dobrej Nocy życzę
Lepiej późno niż wcale👍 a wiersz fajny !
Dziękuję
Może niektórych zmobilizuje do odrzucenia nałogów? Oby tak było.
może, dziękuję
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania