Trzeźwienna

W opór jej liche urobki gorzelników,

Nie uleje już ni kropli z grzewnego bukłaka,

Kielich polewny w zbiornice piwniczną odrzuci,

Bo pożywka i urada to godna biedaka.

Za nic jej też znój wprawnych piwowarów,

Niczego, co z brzeczki wyciągną nie weźmie,

Dla niej ich spichrze chmielu nie noszą

I żadna to uciecha zataczać się chwiejnie.

I stołówa jej też nędzna z dębiny winiarzy,

Nie pociągnie ni kropli, co w kadź wpompowali,

Z gąsiora nie poleje, choćby odleżane,

Roztruhan na nic, też w ciemnię wywali.

Nie wyciuła ni talara i nie włoży do ich rąk,

Ich karczmy ominie i odrzuci zachęty,

Chałtura to istna, choć ludne zaprzeczy,

Pędem tam gnają ku spiciu jeno pijackie męty.

Średnia ocena: 5.0  Głosów: 2

Zaloguj się, aby ocenić

    Napisz komentarz

    Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania