Trzy człony istnienia

Moczę palce w rzece zwanej Bycie.

Marzę skrycie, 

że moje Bycie przestanie przenikać nieuchwytnie, 

że zatrzyma się na jednym chwycie.

 

Ściskam gałąź zwaną Cwaną.

Wciąż podciągam się i szarpię.

Woda walczy z moim ciałem.

Cwana taka krucha,

myśli, że wyszepcze mi do ucha:

– Taką Cwaną wszyscy znają.

Ci co idą z falą mnie puszczają,

tylko nieliczni pamiętają, 

jak to było przejąć ster nad Cwaną.

 

Płynę z wodą zwaną słoną.

Szczypią oczy, piecze skóra,

jest jak ogień, pieką płuca.

Słona grzywa taka głucha.

Krzyczę jej do ucha:

– Przestań drażnić moją duszę,

Jesteś jak wrzask, który stłumić muszę.

 

Spadam w przepaść zwaną życiem.

Koniec kąpieli z moim Byciem.

Złamałam gałąź zwaną Cwaną.

Z kolejną falą woda słoną zwaną wyszeptała:

– Pora otworzyć nową bajkę,

popłynąć z Bycia żaglem zwanym czasem.

Średnia ocena: 4.5  Głosów: 2

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze (1)

  • Grain 23.07.2021
    Nie będę wybrzydzał, emocje są. Dotyczą jakiejś fazy życia. Najbardziej podoba mi się ta Cwana. Ja też mam coś takiego, ale nie powiem.

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania