TURDUS RULA MNIE W ABSURDUS

TURDUS RULA MNIE W ABSURDUS

kos przysiadł na gałęzi i wszystko

co złe znikło. nawet ludzkie pojęcie

właśnie przechodzące na wskroś

przez trawnik.

znikło też bez śladu to

i owo i nawet tamto - te

drobne kryształki pamięci /małe słońca malusieńkie/ krążące

bezustannie we krwi co to [obsypane wiatrem kwiatki

słodko bolą szarpiąc jabłoniowe płatki]

ściany tętnic - bo

kos przysiadł

z kosą na gałęzi

patrzy na mnie koso śpiewa

fiiiju fittt ćwierku śmierć zostało ci życia

jedynie

ćwierć!

za ćwierć umrzesz [ja rozdziobię

ze starości twoje kości]

zostanie z ciebie pyłek w pyle

tylko tyle!

- i jest mi przez chwilę

tak dobrze jakby mnie nie było i jest tylko

zielone światło złotego słońca biedronki młode

liście babki łagodna burza mniszków buczenie

trzmieli

Średnia ocena: 5.0  Głosów: 1

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze (1)

  • piliery godzinę temu

    Wiersz ma świetne tempo, niezwykłą plastyczność. Warsztat pierwsza klasa. :) Ale nie warsztat jest jego siłą. Dużo się tu dzieje . Dostrzegam cytaty z Żeromskiego, udane zabiegi onomatopeiczne, kosa jako personifikację śmierci i wybitną końcówkę: opis przyrody (biedronki, liście babki, burza mniszków) jest niesamowicie zmysłowy. Stan, w którym jest człowiekowi „tak dobrze, jakby go nie było”. 5

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania