Turysta
Na orła,
tygrysa, delfina –
nie starczy
astralnych dolców;
wyjadę na człowieka.
Ziemia jest mega:
mają tam
płuca –
coś niesamowitego,
zapachy uwodzą;
oczy –
spektrum barw
zawsze mnie wzrusza –
i inne atrakcje, jak
zwiedzanie pór roku
w drodze do pracy
(praca to taka ziemska zabawa).
Nie odgadną skąd jestem,
choćbym
zagapił się jak kosmita.
"Zaszczepiony na miłość
nie zapomnisz kim jesteś"
mówią w biurze podróży:
wszystko jedno,
nie chcę być tylko turystą,
wtopię się w krajobraz,
choćbym miał
serca zapomnieć
z powrotem.
Komentarze (38)
5! Lekkie i pozwalające wiele sobie wyobrazić. Podobają mi się zastosowane koncepty filozoficzne „zaślepienia miłością” i „pracy”.
Bardzo mi miło ?
Dziękuję, pozdrawiam !!
Turysta zatem wie, co to zabawa a nie wie czym jest praca. To co, oprócz zabawy, na miejscu robi? 5/5
Nie wiem, różnie może być na wczasach ?
Dziękuję, pozdrawiam ?
Fajne:)
Dzięki ?
Bardzo fajny wiersz. Późniejszym wieczorem napiszę kilka słów o tym, co w nim zobaczyłam.
Właściwie to opowiadanie, nie wiersz, dlatego oznaczyłem je sci-fi ?
Pozdrawiam ?
Pobóg Welebor↔Zaletą tekstu, jest tajemniczość owego turysty i jego postrzeganie. Można by przerobić na balladę śpiewaną. Jeno trochę krótko?:)
Tak, może Ty masz rację. To jest takie krótkie opowiadanie, bo za wiersz tego już nie uważam... Pomyślę.
Pozdrawiam ?
Przede wszystkim zaintrygowało mnie tutaj, że człowiek jest...tani. Że wycieczka "na człowieka" niewiele kosztuje.
Człowiek nie jest orłem.
Może wróblem, może gęsią?
Nie jest tygrysem.
Może szczurem, może psem?
Nie jest delfinem.
Może płotką, może szprotką?
A mimo wszystko można zostawić serce wśród ludzi.
Trochę słabo natomiast wyszły płuca jako receptory zapachów. Bo tak wyszło przez ten myślnik...
Za to dobrze wypadło wspomnienie o kolorach oczu. Tęczówki są tak samo niepowtarzalne jak linie papilarne.
Trzy Cztery
No żeby poczuć zapachy płuca się przydają... Chodziło o zaczerpnięcie tchu... A przy oczach miałem na myśli to, co widzą, ale okazuje się, że można zrozumieć inaczej ?
Tak, niebezpieczeństwo podróży "na człowieka" być może obniża cenę ?
Dziękuję, pozdrawiam ?
Pobóg Welebor, widocznie poszedłeś trochę na skróty.
Co do płuc i oczu.
Podoba mi się jeszcze spojrzenie na pracę (zabawa) i pokonywanie drogi do niej (zwiedzanie por roku).
James Cameron w jednym z wywiadów powiedział: Gdyby praca nie była dla mnie zabawą, nigdy nie zostałbym reżyserem.
Może Ty, w swoim opowiadaniu (?) dajesz do zrozumienia, że tylko gwiezdny turysta może ziemską pracę nazwać zabawą, że dla człowieka będzie to raczej rosół i cierpienie, ale ja tak nie uważam.
Tylko, że dla mnie zabawa to nie jest synonim głupoty ani wygłupu.
Oczywiście, zabawa to nauka ?
*rosół---mozół
:)
Oczywiście. I satysfakcja. I radość z efektów.
I - często- ciekawa interakcja z innymi ludźmi.
Tia, gdyby się urodził w Wietnamie i musiał zapierniczać na miskę ryżu, albo zdechnąć to by mu się odechciało opowiadania dykteryjek;)))
Noico, wszystko to kwestia podejścia.
Są smutne zabawy...
Trzy Cztery bo faktem jest, że 90 procent ludzkości zapierdziela w pocie czoła na kawałek chleba, w różnych, często bardzo ciężkich warunkach, a praca nie jest dla nich zabawą, ale smutną koniecznością, ekonomicznym przymusem, kieratem. Dlatego gdy słyszę takie opowiastki celebrytów to się zastanawiam, czy są normalni.
Noico, masz rację, ale ja piszę dla tych uprzywilejowanych, którzy mają czas na poezję... Praca nigdy nie jest koniecznością zresztą, chyba, że ma się rodzinę na utrzymaniu. Ja normalny nie jestem, zapewniam.
Noico, pewnie.Układanie kostki brukowej w upalny dzień, zbieranie truskawek, wykonywanie monotonnych czynności przez osiem godzin dziennie - to wielki wysiłek. Ale zawsze na koniec dnia możesz powiedzieć sobie: wygrałem. I we wszystkim można znaleźć pozytyw.
Praca umyslowa to odpoczynek po pracy fizycznej, i na odwrót.
I trzeba się zastanowić, która praca jest dla Ciebie prawdziwa. Ważna.
Bo można "wykonywać czynności" w pocie czoła, żeby mieć na chleb i dach nad głową, by...pracować naprawdę.
Nad czymś, co naprawdę chcesz z siebie dać.
Trzy Cztery
Myślę, że te słowa "praca to taka ziemska zabawa" to może być po prostu hasło folderu z tego biura podróży... To przecież nie jest zdanie autora, tylko peela.
Doktor G., lekarz sądowy powiedziała: Dla mnie przeprowadzanie sekcji zwłok jest jak rozwiązywanie rebusu. A postawienie diagnozy - jak ostatni prezent dla człowieka, który odszedł
Dawanie prezentu, rebus.
To elementy zabawy.
A jak wygląda ta praca w rzeczywistości?
Chodzi mi o podejście.
Welebor, no tak.
(A komentarz poprzedni był do Noico).
Gwiezdny turysta mógł się napatrzeć na wiele niezrozumiałych dla niego zabaw.
Trzy cztery, dobrze że Ty czujesz o co chodzi. Wszystko zależy od podejścia, jak słusznie zauważasz, chyba, że ktoś zadaje nam ból. Chociaż nawet obóz koncentracyjny opisywany był przez Grzesiuka, że "było wesoło". Monotonna praca przy taśmie może sprawiać radość i mówię to z doświadczenia.
Podoba mi się Twoje zwiedzanie, i tytuł na plus.
Dziękuję ?
Trudno czasem nie zapomnieć, że jest się na wczasach, ha ha ?
Pozdrawiam !!
„nie chcę być tylko turystą,
wtopię się w krajobraz,
choćbym miał
serca zapomnieć
z powrotem.”?
Piękna puenta. Pozdrawiam.
Dziękuję bardzo ?
Pozdrawiam również ?
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania