TW Łódź podwodna cz.1
Postać: Piłkarz
Zdarzenie: Kłótnia
Miejsce: Łódź podwodna
Gatunek: Post apo
Klub "Łódź podwodna" był ogromnym obiektem w takim samym kształcie, co nazwa. Jest rok pozaorbitowymi wykopywaniami piłki, kosmici na dobre grają w pierwszej lidze od 2026 roku po naszej erze.
Ziemia skażona odpadami z elektrowni atomowych tworzy na nowej linie gatunków, moich braci i siostry. Wycieki spod ziemi spowodowane erupcją płyt tektonicznych, które rozszczelniły sarkofagi wysokiego skażenia. Te pieczęcie skute przez pradawnych ludzi, moich przodków z orzechowymi włoskimi mózgami.
Ja jestem z rasy najnowszej mutacji. Posiadam hiper moc w nogach, posiadam ich serki i nadal wyrastają nowe. Po każdym kopnięciu odpada jedna, metalowa część mnie, nadal modyfikują moje ciało, pomimo że mam już dwadzieścia lat przebytej drogi w tym magnetycznym zasilaniu tego magnetycznego rdzenia energii.
Mówią, że mam talent do piłki, kopię tę metalową kulę już od pierwszych lat życia. Moja piłka ma certyfikat z gwiezdnej skały. Grawitacja gra w przeciwległej drużynie, kocham ją, ale jej stop z magnezu, z którego wykonano jej parę zajebistych nóg za bardzo mnie dezorientuje. Uginają mi się kolana na jej widok nawet przez zbrojone ściany naszego "podwodnego"obiektu.
Raz, gdy jeszcze trwała rozgrzewka ona siedziała na ławce dla rezerwowych. Podszedłem do niej za blisko, uderzyła o ogrodzenie i złamała sobie obojczyk.
I wtedy rozpętała się kłótnia o sfaulowanie podstępem gracza z przeciwnej strony szczotkowanej na ostrą paprykę murawy.
Ona krzyczała tak potwornie, że wibracje zatrzęsły mną na tyle silnie, że teraz ja jestem w rozsypce. Nie mogę utrzymać tych moich nóg w pionie. Odkrzykiwałem, że chciałem tylko coś jej powiedzieć.
Nie słuchała pogrążona w szale, emocje jak zgrzyt metalu zagłuszał logikę. Znała pole rozgrywek doskonale.
Nigdy nie naruszyła zasad, żadnych wykroczeń.
Piłka przytoczyła się do niej, jak pies, który chciałby ją pocieszyć. A ona, potwór z mocą przestawiła się na minus.
Chciałem uciekać, ale ona mnie odepchnęła z potężną siłą i wykopała poza linię karną.
Jej koleżanki kamyczki przy niej otoczyły ją jak rój wściekły os. Trzask czegoś w niej wbił mnie w ścianę neutralnych pas krzesełek dla VIP-ów.
Już prawie byłem na skraju ostatniego ruchu kolana, gdy do akcji wkroczył trener.
Komentarze (4)
Zapraszam!
https://www.opowi.pl/forum/foto-zabawa-w1347/
Kigja Wezmę udział, dzięki jeszcze raz. ;)
Proszę bardzo!
Przynajmniej Ty coś napiszesz, bo ja na chwilę obecną nie mam weny, pomysłu, ani wątłej iskry.
Pizdrawiam :)
Pozdrawiam!
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania