TW – Tennaszmaty nr.1 z 200
Postać: Stary weteran z jednym okiem
Miejsce: Przylądek
Zdarzenie: Atak ubrań
Gatunek: Mit
Narodziły się z człowiekiem, dopasowywały się do niego w różnych fasonach i krojach. Pierwsze organiczne wdzianka, skóry zwierząt i włókna roślin.
Rozwijały kulturę farbowania, czyszczenia i z czasem ozdabiania, wszelakimi wzorami.
Rosły w potęgę a przy nim dwunożny twórca. Jednooki J arek przejął panowanie na przylądku wysypiska śmieci "Tennaszmaty". Już jako weteran krawiec na miarę nowej cywilizacji.
Nawet bezdomny ludz ubierałaby się na wybiegi i nie od czapy, gdyby nie jeden incydent.
Podania głoszą o nadprzyrodzonych mocach łachów. Widziano je w różnych dziwnych miejscach jak gacie w krzakach w upalny dzień, czy spodnie z bluzką przy plaży na ręczniku.
Co to były za widoki, aż sam krawiec mrugał w zachwycie pod szmacianą opaską na oku.
Ale nie zawsze miały takie superaśne lajfy. Raz kiedyś, tak ze kilka latorośli wstecz, kiedy jeszcze szyły je igły w rękach elfów jeden z najmłodszych pociął je nożykiem do strugania drewna. Przyszły obrońca natury, miał na imię Gimzielony z Lasu wieczności.
Władca szmaciany kiedy zobaczył strzępy obdarusów wpadł w ogromną dolinę złości i zemsty. Przesiąkł do ostatniej nitki żywym kwasem o zgrozo czarnej magii.
Wyszedł z tego nie do końca cały.
J arek zmienił oblicze na agresywną reklamę. Gdziekolwiek nie spojrzał wyskakiwały oferty, kup teraz! Płać za nas śpiewem ptaków. Najwyższa jakość!
Nadał imiona swojej nowej armii, z produkcji maszynowej. Ciuszki i łaszki, wyłuzdane parchany i gryzące wełniane kalesony. Swetry duszące golfy. Skarpetki jadowite węże i nasączył je magicznymi barwnikami.
Rzucił wyzwanie Elfom, zadał pierwszy cios w ich rękodzieła.
Skrzydlatym istotom zaczęły odpadać uszy, zmieniały wygląd bliski homosapiącemu. Drapały się i traciły włosy. Nie potrafili chodzić nadzy, atakujące coraz silniej ich jasne ciała paskudnie inwazyjne substancje, wchłaniane przez rozdrapane rany pogłębiały proces przemiany.
Pewnego letniego popołudnia, a było to kilkanaście Gimgroszka latorośli później, kiedy dorósł do roli Elfa, pozbawiony praw natury, przez Yokiego, postanowił odwrócić zaklęcie.
Uszyte samodzielnie ubrania z eko bawełny rozrastały się na polach uprawnych w pobliżu elfiego dawnego imperium.
J arek włóczył się po wysypisku przyglądając mozaice poddanych, nie zauważył, że wszystko to pochodzi z szaf Śmierci. Rozrzutna zakupoholiczka nabywała coraz więcej i wyrzucała, niewygodne przed modniałe z jednodniową datą do użytku lumpy.
Świat urósł i napęczniał do granic możliwości.
W ten jeden jedyny dzień raz na 99 lat, spotykali się łacho nieumarli Elfy z J arek.
Sala była wyposażona w środki do zabijania pluskiew i wszy.
Te przydomowe zwierzęta, namnażały się zbędnie szybko.
Na tronie z lisiej skóry siedział stwórca, z zasłoniętymi oczami. Koniec reklam.
Obrady zostały przerwane, do sali wszedł Gimgroszek z przytupem.
– Czas na rozejm! – krzyknął wymachując kartonikiem z magicznym proszkiem.
J arek uniósł się czarną dumą i rzucił w młodego pyszałka stertą dawniej pociętych zwłok swojego ludu.
– Jak zdołasz im przywrócić dawną klasę, ty zarozumiały jeszcze elfi smarku. – Największy szmaciarz opadł z sił zagniewany. Na czarno purpurowych licach wyskoczyły ropuchowate pory.
Czar czarnej farby przedostawał się do jego zmaltretowanego ciała coraz głębiej.
– Oto nowość, mydło szary osioł z mleka siarczystego jak obłok po wypraniu w Arielu! – wykąp się w nim, a ja zaceruję i ożywię te skrawki kultu.
– Zakład stoi! – oddasz mi połowę twoich nieskazitelnych podwładnych, ja uczynię z nich zrównoważoną rasę. – Gimgroszek zastanawiał się przez chwilę.
– Pod warunkiem, że użyjesz ekologicznych środków do zabarwiania ich umysłów. Muszą być dobrzy i żyć kolorowo.
I tak się stało, strumieniem świadomości, wysypisko zamieniło się w raj turystyczny nudystów.
Komentarze (4)
A ja mam o skarpetkach 🙄. Trening chyba zaliczony.
Ninja, zaliczony nr.1 :) Zostało jeszcze 199 zestawów, uhu!
Ciekawe czy jest to wykonalne.
O skarpetkach, ja najbardziej kolorowe skarpety i wzorzyste i szczęśliwe, to moje faworytki. 😁 Tak raźniej wychodzi się z domu, z buta. 😉
To z uniwersum Mrocznego?
Cain, nie, zupełnie nowe. Ja w Mrocznym nie mam elfów. Zastanawiam się na wprowadzenie TW do codziennego pisania.
Kiedyś Mroczny też brał w tym udział. 😊
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania