Twoje arcydzieło
stwórz mnie jak malarz swoje dzieło
na wzór i podobieństwo
i na odwrót
wygładź pędzlem wszystkie zakamarki duszy
oddzielając nadzieje od płochych wyobrażeń
wraz z farbą rozprowadź na mojej skórze
alabastrowy odcień narcyzmu
aby lustro pękało z dumy
jednym pociągnięciem dodaj pikanterii
w gestach ukryj pożądanie
w mimice przebiegłość i spryt
na koniec powieś na ścianie
będę się uśmiechać na tyle na ile mi pozwolisz
Komentarze (10)
5.
NO!
Coś jak - głodnemu chleb....wybrałem mniej zniewoloną, gdyż dobrowolną, altetnatywę.
Są jednak, stety albo niestety, zmienne kobiety.
raczej nie po drodze byloby gdyby: gdzie ty Irku tam ja Irena. Często nawet niewskazane. No, może nie aż tak często.
Masz łatwość budowania stosownych metafor, a nie ukladanek z nich. Zdolność abstrakcyjnego myślenia przy aktywnie bogatej wyobraźni wystarczy.
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania