Tydzień
Niedzielą żegnam sobotę.
Poniedziałek witam udawanym nastrojem.
Wtorek podwijam rękawy, znów gotowy do pracy.
Środa — przez jej ramię zerkam na dzień piąty.
Czwartek — zastanawiam się czy to jeszcze środa.
Piątkiem zamykam dzień ostatni.
Sobotą otwieram senne oczy.
Niedzielą żegnam sobotę
i gorzko spoglądam na dzień nadchodzący.
Poniedziałek wita mnie dniem roboczym
i wspominam co było wczoraj
i dzień przed wczoraj.
Wtorek — gotowy do pracy.
Środa — co, to już czwartek?
Czwartek — myślałem, że środa.
Piątku nie umiem pomylić.
Komentarze (7)
Poniedziałkiem chyba na poniedziałek należy zmienić.
Coraz szybciej. Coraz mniej ważne te dni, ich nazwy. Pęd. Zlewa.
I wszystko jedno.
Lubię.
Dziękuję za trafne spostrzeżenie :) Cieszę się, że się podoba :)
RGorecki ustrzeliłeś mnie 💪 najlepsze jest to, że nie zauważa się tego punktu, nie umie się wskazać dokładnie kiedy. Ale przychodzi. Nagle.
Podoba mi się, że ten tekst niczego nie dramatyzuje. Ta monotonia sama robi ciężar. To gubienie dni w codziennej rytunie zrobiło tu robotę.
Kłaniam się nisko dziękuję.
Smutne jest to, jak dobrze to rozumiem.
Życzę nam lepszy dni :)
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania