Tyle nas
Wiatr jest ze mną kiedy ciemno.
Szlaja się z nim deszcz.
Drapichrusty dwa; do pięt im
nie doskoczy pies.
I parasol całkiem zbędny -
zasłaniałby świat,
ten nade mną - chociaż ciemność,
ale pod nim ja.
Kiedy jasno, aż mi ciasno,
tyle słońca smug.
Choć niestałe, ale barwią
kałuże u stóp.
A gdy biało, ja na całość
pod leciwy świerk,
by opadły płatki szadzi
i ukryły mnie.
By nie dojrzał nikt, że ręce
w rękawicach drżą,
gdy wiatr ze mną...
Nie podejrzą,
jak oczy się szklą.
Komentarze (8)
...
niejasność myśli
ukazuje nieskończoność
...
Pozdrawiam serdecznie 5
Miłego dnia
Miłego popołudnia, andrew.
Dzięki:)
W deszczu można spokojnie płakać, nikt nie zobaczy łez... lekko bardzo poprowadzony wiersz, choć nie na lekki temat. Gratulacje! 6
I w deszczu, i w śniegu. Dzięki, Grafi:)
Bardzo to kobiece. Damskie. Dziewczęce.
Uwierzcie panny, że podobne doznania są nieobce i nam. Kawalerom.
Może inaczej to odbieramy. Może nie zawsze szklą się oczy. Ale emocje są tożsame.
Chociaż... Z wiekiem człowiek obojętnieje.
Mówię za siebie, bo Was, TC i G, jakkolwiek nie deklarujecie się PESELowo, to jednak, chyba mogę odnieść wrażenie, że jeszcze dzieli ode mnie pewien dystans.
Pozazdrościć...
Grisza, nie twierdzę, że taki stan jest obcy mężczyznom, a na pewno niektórym.
Co zaś w kwestii liczby wiosen, ile ich liczysz? Zaraz się okaże kto komu może zazdrościć;)
TseCylia,
Hmmm, co by tu powiedzieć, żeby nic nie powiedzieć...
Mam bardzo, bardzo dorosłe dzieci...
Grisza zatem jesteśmy w tym samym wieku ;) Moje też bardzo dorosłe. Tylko matka - wariatka, no więc... ;)
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania