tyle we mnie sprzeczności

szu­kałem siebie w chaosie miast

w fa­lach na brze­gu cel­tyckich wzgórz

ig­no­rowałem roz­miar walk

które toczyłem ze sobą już

 

wspi­nałem się na szczy­ty ro­jeń

nie mogąc op­rzeć się wrażeniu

że wy­pełnia się czas po­koleń

każde­go dnia w upo­korze­niu

 

gdy odsłaniałem nocą twarz

czas mar­ny le­karz przyg­ryzł war­gi

ok­ruchy życia których wciąż brak

ułożył w bez­nadziej­ne skar­gi

 

ta­ki we­redyk z ciebie pa­nie

zielo­na pa­ra oczu w chmurze

budzi we mnie roz­cza­rowa­nie

płonący słowem krzak na górze

 

ja ciągle nie wiem dokąd zmie­rzam

od życia trochę ab­stra­huję

boję się two­jego przy­mie­rza

bo nie do końca wiem co czuję

Średnia ocena: 4.3  Głosów: 7

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze (1)

  • Adamie🙂

    Myślę, że to dobrze, jeśli człowiek odnajduje w sobie sprzeczności = staje się bardziej świadomym wszystkich swoich poczynań/ogólnie/, jest świadomym tego, co zniedbał, a może nawet zaprzepaścił... a to już jest prosta drga do otwarcia się na nowe przeżycia - zawsze można zmienić swoje dotychczasowe/na miarę własnych potrzeb i wyobrażeń.
    Pisząc taki wiersz, doskonale wiesz, co czujesz.

    Pozdrawiam

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania