U Podnóża Góry
U podnóża góry
Spotkajmy się
Znów.
Zacznijmy od początku,
Wspinać się
Do anielskich wrót.
Nadzieja pozostaje
Wciąż żywa
Od naszej wczorajszej pamięci.
Upadliśmy, ale nic nie szkodzi.
W końcu tylko ci co nie próbują,
Zostają zepchnięci.
Wewnętrznym słońcem
Oświetlisz nam
Krawędzi dróg.
A ja będę trzymać cię
Za rękę,
Aż znajdziemy przejścia próg.
Przy wrotach upadnę,
Ale nic
Nie szkodzi.
W końcu Ty znajdziesz
Się, tam gdzie chciałeś,
Ale ode mnie strach nie odchodzi.
Komentarze (2)
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania