U Podnóża Góry

U podnóża góry

Spotkajmy się

Znów.

 

Zacznijmy od początku,

Wspinać się

Do anielskich wrót.

 

Nadzieja pozostaje

Wciąż żywa

Od naszej wczorajszej pamięci.

 

Upadliśmy, ale nic nie szkodzi.

W końcu tylko ci co nie próbują,

Zostają zepchnięci.

 

Wewnętrznym słońcem

Oświetlisz nam

Krawędzi dróg.

 

A ja będę trzymać cię

Za rękę,

Aż znajdziemy przejścia próg.

 

Przy wrotach upadnę,

Ale nic

Nie szkodzi.

 

W końcu Ty znajdziesz

Się, tam gdzie chciałeś,

Ale ode mnie strach nie odchodzi.

Średnia ocena: 4.5  Głosów: 2

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze (2)

  • Pulinaaa 3 miesiące temu
    Ma sens.. 😉
  • Sokrates 3 miesiące temu
    dobrze się czyta

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania