Ubi sunt

Jestem poetą, choć wierszy nie piszę

(Poezja się wdarła już w społeczną kliszę)

Zacząłem rzeźbić, choć zgubiłem dłuto

I dzieł swych nie kończę, żre mnie ritenuto

(Zawsze, gdy biorę się za figurę

Oddziela się dusza artysty w mig murem

I złapać nie mogę kropli inspiracji,

Zwalniam, i zwalniam w mojej desperacji)

 

Kiedy już przyjdzie pora, abym uciekł

Z tego padołu nędznych mych półtworzeń

Wyrzeźbię sobie urnę niezbyt wielką

I wszystkim na świecie będzie gorzej, gorzej...

 

Przyjdą po latach do mojej piwnicy

Archeolodzy, szukając nowości

Znajdą jedynie kartki z bazgrołami

I rzeźby drewniane, skąpane w szarości

Wykrzyknie drewno: "Ubi sunt? Gdzieś poszedł

Zgubny nasz losie? Wszyscy stąd zniknęli!

Nasz głupi stworzyciel, wszyscy przyjacielé

Uciekli, by umrzeć, chociaż nie musieli...

Ponoć jesteśmy sztuką, więc musimy

Żyć całą wieczność, taka nasza dola

Oglądać świat, co się zbliża do końca

I chować znajomych w jak najgłębszych dołach."

Średnia ocena: 0.0  Głosów: 0

Zaloguj się, aby ocenić

    Napisz komentarz

    Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania