Uboczne efekty życia
czego ty ode mnie chcesz
codziennie różne stacje
mięśnie jakby rozpięte na krzyżu
zbyt duża odpowiedzialność
raz do przodu innym razem na minusie
nie ma ideałów
trzeba gryźć paznokcie
czego się gapisz natrętny kliencie
ukradkiem widzę twoje szydercze miny
twarz wyrażającą zniecierpliwienie
twarz smutną poważną kpiącą
tu krzyczy maleńkie dziecko obok rozmawiają o pobycie za granicą
gdzieś dwa kroki dalej odzywa się telefon
ręce przewijają przez skaner
draże drażetki czekoladki
smakowe jogurty i chipsy
toczą się powoli wagoniki o okrągłych buziach
prosiaczki zagryzające stres
przekarmione zbyt chronione dzieci
zaraz pęknę stanę się czerwona
zostanę kupą mięsa jak ta wątroba w foliowej torebce
gdzie ja jestem?
bodźce docierają z niesamowitą siłą
kręci się wszystko
tracę punkt zaczepienia
czy mam liczyć pieniądze głosy uśmiechy spojrzenia już nie wiem
zaraz eksploduję
opuszczę stanowisko
albo ktoś mnie uderzy
wstrząśnie porządnie jak muchę packą
ale chwila też mam swoje dropsy
czas na stabilizatory
- przerwa - słyszę
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania