Ucieczka
Mknie w oddali zbiegły szczegół
Chmurka opatula cel
Cicha chwila bez oddechu
Gruchnął szkarłat w mknącą biel
Mknąć by wyrwać się z szeregu
Dać historii własny bieg
W oceanie psich zaprzęgów
Zdobyć się na własny szczek
Biegnie sobie pies po śniegu
Zaraz za nim krwawy ścieg
Płynie dusza psia do brzegu
Biegnie sobie po psie śnieg
Komentarze (12)
Przejmujący.
Zew wolności... Czytając pomyślałam też o "Obławie" Kaczmarskiego. Tam akurat giną "młode wilczki".
W tym wierszu to odwrócenie biegu - 'biegnie sobie po psie śnieg" - w puencie - jest takim dziwnym zakręceniem, zamianą ruchu w martwotę, że naprawdę, trudno coś więcej powiedzieć. Biegnie śnieg po psie i wdeptuje go w ziemię...
Śnieg jest cichy w swoim biegu, i choćby miał stopy, nie odciśnie śladów, nie wywoła dźwięku "marw'", jak łapy psa i człowieka. Nie zaskrzypi. Ale pokaże obraz.
*martw, nie marw (tu nawiązuję do Twojego kom. u mnie)
Trzy Cztery No udał się obrazek, a reszta to wysilona z deczka rama. Ale obrazek fajny. Z resztą to jakiś patent, kiedyś zrobiłem coś podobnego i też tak działało.
Trzy Cztery https://www.opowi.pl/ohne-titel-a8158/
KawaMelisaPapierosy, myślałam trochę nad tym wierszem. Zastanawiałam się nad siłą słowa "sobie". Ono jest takie "lekkie", swobodne, jak te płatki śniegu, co niby opadają na ziemię "tak sobie", od niechcenia, troszkę sobie potańczą na wietrze, lekko, bo takie delikatne, a w rezultacie tworzą ciężkie zaspy. Lecz w wierszu trzeba się zatrzymać, żeby to - sobie - uświadomić. Wymyśliłam zabieg, który by nadał tym płatkom, i temu biegowi inny ciężar. Można by zastosować powtórzenie (w dwóch wersach), i ono dawałoby efekt narastania:
Biegnie biegnie pies po śniegu
Zaraz za nim krwawy ścieg
Płynie dusza psia do brzegu
Biegnie biegnie po psie śnieg
A jak już to wymyśliłam, to się puknęłam w łeb. Przecież to "sobie" w Twoim wierszu, w tej strofie, ma dwa różne znaczenia:
- pierwsze, zw. z biegiem psa - dopowiada wrażenie swobody
- drugie - zw. z "biegiem" śniegu - dopowiada wrażenie zapominania, zapomnienia, odejścia w chłodną, bezwzględną ciszę.
Więc - jest OK.
A co do kształtu "ramy". pomyślałam o przestawieniu dwóch pierwszych strof i dodaniu nawiasu, dla ostatniej. Wtedy miałbyś opis akcji i - w nawiasie - podsumowanie całości w postaci odrębnej, niby cichej, refleksji, z przywołaniem akcji i pokazaniem finału:
Mknąć by wyrwać się z szeregu
Dać historii własny bieg
W oceanie psich zaprzęgów
Zdobyć się na własny szczek
Mknie w oddali zbiegły szczegół
Chmurka opatula cel
Cicha chwila bez oddechu
Gruchnął szkarłat w mknącą biel
(Biegnie sobie pies po śniegu
Zaraz za nim krwawy ścieg
Płynie dusza psia do brzegu
Biegnie sobie po psie śnieg)
KawaMelisaPapierosy, ohne titel przeczytałam. Robi wrażenie. Dzięki za namiary.
A można zrobić jeszcze coś!
Można jednak zastosować powtórzenie, w lepszym celu:)
Masz w dwóch zwrotkach słowo "mknąć". I w jednej mógłbyś je zamienić na powtórzenie. Ono nadałoby tempa biegowi. W słowie "wyrwać" jest też furkot wiatru w sierści:
Wyrwać wyrwać się z szeregu.
:)
Ale jak to się robi?
KawaMelisaPapierosy, może zostać w tyle, a szereg niech sunie do przodu? To też metoda na wyrwanie się.
Trzy Cztery :)
"Prowadząc pod ścianę wiążesz mi oczy
Czuję jak wolno bije mi serce
Planeta wciąż coraz szybciej się toczy
Idę powoli a czuję że biegnę
Wiem dobrze że gdybym podskoczył
Stanie się to w zepsutym tempie
Ziemia zrobi ze cztery obroty
A ja spadnę dokładnie w to samo miejsce"
Niezłe.
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania