uczę się chodzić wspak - wspak mówić i oddychać
a przecież do śmierci można przywyknąć
dokładnie tak jak przywyka wzrok
gdy nagle gaśnie ostatnia gwiazda
niewidzące oko Wielkiej Niedźwiedzicy
albo inna uwieszona sufitu namiastka
można się do niej nawet przyzwyczaić
jak do niechcianego kota który ot tak
wyrasta na twoim progu i nie zamierza odpuścić
pełnej miski później miejsca na kolanach
i chcesz czy nie zostaje
ponadczasowa i bezsenna
pomimo załamania pogody i rąk splecionych na podołku
płynie wśród snów wzlatujących nad dachy
z wydychanym dwutlenkiem i ciepłem
którym grzeszą niewtajemniczeni w jutro
jakie by nie było przynosi kilka chwil
skradzionych Bogu albo diabłu
wszystko zależy od kierunku wiatru
i ustawienia pleców w stosunku do reszty świata
nie czuję strachu może tylko piach rozsypany w powietrzu
niebezpiecznie szybko przywiera do krtani
Komentarze (6)
Wbrew tytułowi i treści ten wiersz oddycha szeroką piersią. Pięknie go ułożyłaś. Mnie, jako zakończenie, wystarczyłby przedostatni wers.
Piękne, klimatyczne i inspirujące jak sen, 5, pozdrawiam :-)
Mnie się podoba od drugiej strofy i bez ostatniego wersu w puencie. Pierwsza strofa wydaje się przekombinowana, za to druga - piękna i prawdziwa. Po co ukrywać i zamazywać najlepsze?
Ostatni wers w puencie jest przesadzony i przedramatyzowany. Czasem przerysowywanie służy wierszom, ale tym razem - nie. Takie jest moje odczucie.
można się do niej nawet przyzwyczaić
jak do niechcianego kota który ot tak
wyrasta na twoim progu i nie zamierza odpuścić
pełnej miski później miejsca na kolanach
i chcesz czy nie zostaje
ponadczasowa i bezsenna
pomimo załamania pogody i rąk splecionych na podołku
płynie wśród snów wzlatujących nad dachy
z wydychanym dwutlenkiem i ciepłem
którym grzeszą niewtajemniczeni w jutro
nie czuję strachu może tylko piach rozsypany w powietrzu
- to jest najciekawsze.
Tylko jakoś trzeba połączyć jednoczesne leżenie na kolanach (nie zamierza odpuścić (...) miejsca na kolanach/ i chcesz czy nie zostaje) z płynięciem nad dachami.
IgaIga, a dyby zmienić osobę mówiącą w wierszu? Gdyby to mówiła sama śmierć? "Można się do mnie nawet przyzwyczaić". A w drugiej zwrotce - "płynę z tobą wśród snów". Wtedy możliwe jest płynięcie ze śmiercią, jak kotem, w rękach splecionych na podołku. I w puencie - zamiast "nie czuję strachu" - "nie czujesz strachu" (bo to mówi śmierć).
Pewnie za duża zmiana... No, ale przyszedł mi do głowy taki pomysł, jak ten kot, który "nie zamierza odpuścić", z tej Twojej drugiej zwrotki.
Odświeżyłaś mi coś. Zobaczyłam taki obraz: stara kobieta. Spokój na twarzy, w chusteczce. W serdaczku zrobionym na drutach i zapasce. Siedzi na ławce oparta o scianę drewnianego domu.
To miły obraz.
dooobre
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania