UHF-2020-04-02-Bulwar

Pomiędzy biegnącymi insektami sprowadzam nienawiść na ten świat. Przemierzam półki sklepowe wzrokiem, stopami znaczę nierówno położone płytki. Palce przebiegają przestrzenią zapuszkowanego w powietrzu bogactwa. Wymacują opakowania karmy dla mej duszy i mego psa. Odwracam się ku przyszłości. Odnajduję w niej butlę oleju rzepakowego. Liter. Zaraz jeszcze chwytam koncentrat paprykowy i packę na muchy. Gdzieś ku owej odległej przestrzeni ulatują drobiny targanego papieru. Packa wylatuje mi z rąk i wpada pod regał piłek golfowych. Wymazuję ją z pamięci. Idę w kierunku kasy. Jedynie cytryny zaginają mój tor i po chwili czuję w dłoni ich twarde powierzchnie. Jestem już przy kasie. Już płacę. Już wychodzę. Już gnam. Zaraz oddalę się ku pustce mojego schronienia. Będę kruszył kości wypełniające eter między naszymi oczami.

Średnia ocena: 5.0  Głosów: 2

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze (2)

  • Piotrek P. 1988 dwa lata temu
    Tajemnicze, zaskakujące, pobudzające wyobraźnię i inspirujące, 5, pozdrawiam :-)
  • Pan Buczybór dwa lata temu
    Kurde, że też w taki ciekawy, pogmatwany sposób można opisać wypad do sklepu... Naprawdę, podoba mi się ten tekst, głównie pod względem językowym i pod względem formy.

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania