Układ
Trwanie.
Trawienie.
Przerwanie.
Przetrwanie...
Rozkład czy ewolucja?
Już nieważne kto patrzy, kogo oczy śledzą moje ruchy. Ich istnienia nie mają dla mnie większego znaczenia.
Jest empatia, jest sentyment, jest lęk... Są wspomnienia wspólnie przeżytego czasu, pamięć niegdyś ciasnych więzi.
Przychodzi i zrozumienie, obwieszczając koniec niestrawności. Złogu niechcianych wspomnień.
Wydalenie, odrzucenie, smutek i śmierć.
Kogoś, nie moja.
Kogoś kto był mną, lecz teraz... Nie odczuwam potrzeby kontynuacji.
Zaistniał. Istniał. Zasłużenie zgasł.
Płomień strawił materiał przeznaczonego nam czasu. Wróżyliśmy wspólnie z marzeń, które okazały się lękami.
Dzieliliśmy zarówno miłość jak i nienawiść. Byliśmy dla siebie odbiciem.
Teraz jestem nikim. Nikim konkretnym, nieokreślonym, nieforemnym, niepasującym, niedostosowanym.
Wolnym od klatki słów, kagańca emocji, kruszyn nadziei rzucanych psu przykutemu łańcuchem oczekiwań do nierealnych złudzeń właściciela, którego poczuwał się chronić.
Kochać nawet.
Kolejne oczy.
Nigdy nie zasypiam. Przeskakuje z kanału na kanał, przełączam się pomiędzy niebem a piekłem, obserwuję z orbity. Odbiło mi.
Kolejny raz.
Już o to nie dbam. Nie wierzę w normalność, nigdy nie wierzyłem w poprawność wyznaczonej drogi.
Wracam myślami do zmarnowanych szans, grzebię je na zawsze. Dobijam ostatecznie.
To ja decyduję kto żyć będzie a kto nie. Kładę kres obsesji, kończąc ją u siebie.
Pluję na zmarłego boga, symbolu nieudaczników. Nie boję się bycia przeklętym, ponieważ zawsze nim byłem.
Fantazja nie ma nade mną władzy, wyobraźnia jest tylko narzędziem.
Płonę we własnym wstydzie, wychodząc nieuszkodzonym.
Redukuję się, rozwijam. Sprężam, pojawiam i znikam. Kpię z twoich obaw, z twojego ego, z twojego ja.
Zachęcam do powstania, podsycam ogień, pragnę nażłopać się krwi. Nasycić, zniszczyć i odrodzić.
Zabrać wszystko co dobre i uczynić lepszym! Choćbyś miał przestać być sobą.
Nie mam litości.
Zostało tylko zrozumienie.
Komentarze (3)
- karoseria czy samochód...
Przypomniał mi się pewien cytat, nie wiem czy czytałeś Nietzschego ale jako antyklerykał to w sumie powinieneś i zachęcam, zwłaszcza "Antychrysta" i "Genealogię moralności"
"... Jak zwierzętom wodnym, gdy zmuszone były albo stać się zwierzętami lądowemi, albo zginąć, tak samo działo się tym półzwierzom dziczy, przystosowanym szczęśliwie do wojny, włóczęgi i przygód – nagle instynkty ich pozbawione zostały wartości i „zawieszone”. Miały odtąd chodzić na nogach i „nosić same siebie”, gdy dotąd nosiła je woda. Straszliwe brzemię ciążyło na nich. Do najprostszych zatrudnień czuły się niezgrabne, brakło im ich starych przewodników po tym nowym nieznanym świecie, regulujących, nieświadomie a pewnie wiodących popędów – zostały ograniczone do myślenia, wnioskowania, obliczania, kombinowania przyczyn i skutków, te nieszczęśniki, ograniczone do swej „świadomości”, do swego najbiedniejszego, najzawodniejszego organu! Zdaje mi się, że nigdy nie istniało na świecie podobne poczucie nędzy, takie ołowiane zniechęcenie – a nadto owe stare instynkty nie przestały od razu stawiać swych wymagań!"
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania