Uległość
Leżysz na podłodze, nagi i bezbronny, czekając na moje pozwolenie, by w ogóle na mnie spojrzeć. Jesteś teraz tylko tym – moją ulubioną zabawką, rzeczą, z którą zrobię dokładnie to, na co mam ochotę.
Słyszysz tylko stukot moich obcasów na parkiecie i chrzęst skórzanego biczyska, które leniwie przesuwam po Twoich plecach. Uwielbiam tę władzę, kiedy jednym skinieniem palca decyduję o każdym Twoim oddechu, o każdym skurczu Twoich mięśni. Twój strach miesza się z dzikim pożądaniem, a ja karmię się tym koktajlem.
Zaciskam obrożę trochę mocniej. Jesteś tu po to, żeby służyć, żeby znosić ból, który za chwilę zamieni się w najczystszą rozkosz, ale tylko wtedy, kiedy ja na to pozwolę. Twój jęk tłumi skórzany knebel, a Twoje dłonie, spętane mocno za plecami, na próżno szukają oparcia. Dzisiaj nie masz głosu, nie masz woli. Jesteś mój – do bicia, do jeżdżenia po Tobie, do całkowitego zatracenia w moim mroku.
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania