Uliczka na Starym Żoliborzu (lub Latarnia magiczna)
Spacer pustymi uliczkami w sobotni wieczór, kiedy jesień prawie dokonała swego dzieła, dzieła zniszczenia...Tylko gdzieś na wysokiej gałęzi można było dostrzec ostatnie liście, które już za chwilę wiatr zerwie i dokądś poniesie...Chyba daleko? Nieliczne krople rosy opadały na chodnik.. Jedna kropla, potem cisza i jeszcze dwie.. Tylko w taki sposób mogłem sobie wyobrazić upływający czas... W jesienne wieczory czas staje się taki bliski...prawie materialny...
I wątłe światła w oknach parterowych domów przy ulicy...
Światła i odgłosy spokojnej krzątaniny tuż przed kolacją... Dźwięki i światła jak zaproszenie wysłane do zagubionego przechodnia....
Takie spokojne, takie kojące jak melodia wiatru w październikowy wieczór ...
Późno już, przyszła ciemność i głucha cisza...Twoim przewodnikiem będzie latarnia magiczna...
Musisz odejść...
Komentarze (3)
Na Żoliborzu, Pl. Konfederacji polecam. Nagle jakbyś znalazł się
w innym mieście. Ryneczek, kościółek
Są tam latarnie gazowe.
NO!
Znam Pl. Konfederacji i te uliczki w pobliżu: Ephraima Schroegera, Kleczewska. Pamiętam, że kilka razy wstąpiłem na kawę do kawiarni Karuzel Bielańska. Trochę dalej jest mural na bocznej ścianie domu, w którym mieszkała Kora Jackowska. Moje spacery po Starych Bielanach prawie zawsze zaczynałem od ulicy Cegłowskiej; fotografowałem modernistyczne kamieniczki i wille. Na Starym Żoliborzu lubię ulicę Niegolewskiego, a szczególnie willę Brukalskich, która jest chyba najbardziej awangardowym przykładem architektury w tej części dzielnicy... A propos przedwojennych latarni gazowych na Starych Bielanach- niektóre z nich zostały przeniesione z Kamionka, m.in. z ulicy Podskarbińskiej; tzw. latarnie pastorałki (już elektryczne) przetrwały do lat 80. również na niektórych ulicach Grochowa, m.in. przy Spalinowej lub przy uliczkach odchodzących od ul. Igańskiej. Magicznym zakątkiem Warszawy są również Nowe i Stare Włochy- tam też można znaleźć wiele przykładów architektury modernizmu lat 20. i 30. Szkoda, że nie zachowała się znakomita większość drewnianych obiektów w tej dzielnicy, która jeszcze do 1951 r. była podwarszawskim miasteczkiem. Jeśli chodzi o pałacyk (a może raczej willę?) rodziny Koelichenów w parku niedaleko stacji we Włochach, mam mieszane odczucia... Do 1846-47 r. był to barokowy dworek, który w okresie od 1847 do 1850 roku przebudowano, nadając mu charakter niezwykle eklektyczny. Moi znajomi, których oprowadzałem po Włochach we wrześniu zeszłego roku uznali, że pałacyk Koelichenów to coś w rodzaju "chatki Misia Puchatka"... Czy mieli rację? W pewnym sensie tak... Inny modernistyczny budynek z przełomu lat 20.i 30. XX wieku, tj. czteropiętrowy dom przy ulicy Rejonowej róg Ciszewskiej jest perełką architektury.
Przy okazji polecam Stary Grochów (okolice Kolonii Ksawerego Praussa pomiędzy ulicami Chłopickiego, Szaserów i Boremlowską, ale również Wierzbno- mam na myśli willę architekta Jana Koszczyc-Witkiewicza (brat stryjeczny Witkacego). Trochę dalej, prawie przy ulicy Woronicza znajduje się jeden z ostatnich zabytków przedwojennego modernizmu, którego budowę zakończono w 1939 r. A tak przy okazji: większość ludzi na pytanie, z jakiego okresu może pochodzić Szklany Dom przy ulicy Mickiewicza, zazwyczaj odpowiada, że zapewne z końca lat 60. Ciekawe jest to, że ten supernowoczesny apartamentowiec powstał w 1938 r.
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania