Ułożony do snu wszechświat
Matczyna tkanka, do której przyrosłem, pęczniała spokojnie.
Wszystko trwało może sekundę, a może długie lata - rozbłysk światła, który
poczułem na czole, jak skurcz. Wstrząsnęły mnie zdarzenia, dlatego
zdarza się jeszcze, że drżą ręce lub powieka. Każde wspomnienie
staje się kolejnym momentem w teraźniejszości,
gdy ponownie interpretuję to, co niegdyś było surowe.
Wciąż próbuję przygotować się na to, co już dawno skończone.
Komentarze (1)
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania