Ułożony do snu wszechświat

Matczyna tkanka, do której przyrosłem, pęczniała spokojnie.

Wszystko trwało może sekundę, a może długie lata - rozbłysk światła, który

poczułem na czole, jak skurcz. Wstrząsnęły mnie zdarzenia, dlatego

zdarza się jeszcze, że drżą ręce lub powieka. Każde wspomnienie

staje się kolejnym momentem w teraźniejszości,

gdy ponownie interpretuję to, co niegdyś było surowe.

 

Wciąż próbuję przygotować się na to, co już dawno skończone.

Średnia ocena: 3.7  Głosów: 7

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze (5)

  • veritas 2 miesiące temu
    Utożsamiam się z wierszem, uważam że bardzo mądrze napisany, brawo.
  • Jakub Andrzej Tomkiewicz 2 miesiące temu
    Dzięki
  • Bernadetta12345 2 miesiące temu
    A widzi Pan 😉teraz Pana zaskoczę ten wiersz mi się podoba. Może mniej fizyki w nim, mniej udziwnień. Przemawia do mnie… daje z czystym sumieniem 4 ☺️
  • onasama 2 miesiące temu
    pięć!
  • Jakub Andrzej Tomkiewicz 2 miesiące temu
    dzięki!

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania