Ułożony do snu wszechświat

Matczyna tkanka, do której przyrosłem, pęczniała spokojnie.

Wszystko trwało może sekundę, a może długie lata - rozbłysk światła, który

poczułem na czole, jak skurcz. Wstrząsnęły mnie zdarzenia, dlatego

zdarza się jeszcze, że drżą ręce lub powieka. Każde wspomnienie

staje się kolejnym momentem w teraźniejszości,

gdy ponownie interpretuję to, co niegdyś było surowe.

 

Wciąż próbuję przygotować się na to, co już dawno skończone.

Średnia ocena: 4.2  Głosów: 6

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze (5)

  • veritas 6 mies. temu

    Utożsamiam się z wierszem, uważam że bardzo mądrze napisany, brawo.

  • Dzięki

  • Bernadetta12345 6 mies. temu

    A widzi Pan 😉teraz Pana zaskoczę ten wiersz mi się podoba. Może mniej fizyki w nim, mniej udziwnień. Przemawia do mnie… daje z czystym sumieniem 4 ☺️

  • onasama 6 mies. temu

    pięć!

  • dzięki!

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania