Miłości winni zawsze są uniewinnieni. Energetyczny, pozytywny wiersz. Czuje się radość.
Trochę niepokoi "pocięte ciało". Czy to pocięcie to ślady po autoagresji, czy blizny pooperacyjne - nie wiem. Ale wierzę, że nie jest to ciało pocięte na paski przez jakiegoś wariata-mordercę! Chociaż - wiadomo - jak już tak pocięte, rozdrobnione, to na pewno nie boli...
Trzy Cztery?
Walczyku miły...
"Miłości winni zawsze są uniewinnieni"... czasami jednak, dłuuugo muszą 'odsiadywać karę' ?
Nie mam oporów przed odpowiedzią na 'pocięte ciało'... niestety to efekt 'nierównej/siłowej walki.
... do szuflady, w takim razie wiersz nie jest wcale taki pogodny i pozytywny, jak myślałam. Pokazujesz tu parę, która najpierw walczy ze sobą, nawet do krwi, a później się kocha. I w ten sposób miłość uniewinnia winy.
Tak można zrozumieć teraz ten wiersz.
Ale można i tak, że opisywane wirowanie w szczęśliwości odbywa się już z kimś innym.
Tak też można odczytać.
Walczyku Ty...
Trzy Cztery ?
Bingo Walczyku... z kim innym.
Hahaha, to Ty jesteś na 'trzy czwarte'... ja czasami na trzy cztery kopię w wypaczoną szufladę, żeby ją zamknąć?
PRzez pociętę ciało, co się we wierszu pojawia, przyszła mi na myśl "Sala samobójców" - taki film. Poza tym przekaz pozytywny. Bardzo rytmyczny ten utwór, zgrabny i powabny bym rzekł.
Wertyt?
Pięknie dziękuję...
Kurczę, trochę 'złagodziłam to nieszczęsne ciało', bo faktycznie mogło zaburzać tę sielankowość, a taki właśnie miał być wydźwięk mojego niewiersza.
Urok dramatu... hmmm, bardzo trafnie ująłeś, dziękuję.
Dawne doświadczenia, przyczyniły się do cholernych kompleksów, a te z kolei zamykały w szczelnym kokonie.
No taką mam wadę/chyba/ = 'bezwstydną dosłowność'.
A dla mnie to jest wiersz o rozkwitaniu w miłości. Innej lepszej, która uczy, że można inaczej. Która kocha wszystko, nawet stare blizny, które w obliczu akceptacji stają się dla peelki jakby mniej widoczne.
Dla mnie jest zdecydowanie pozytywnie. Tak... szczęśliwie.
Komentarze (18)
Tańczy ten wiersz. Bardzo ładnie zrytmizowany. Rym trochę nie teges, ale może nikt nie zobaczy.
MartynaM
Dziękuję za wizytę z pochwałą... a co do rymów, to tak już mam, no taka jestem 'nietegesowo rymnięta' ?
Miłości winni zawsze są uniewinnieni. Energetyczny, pozytywny wiersz. Czuje się radość.
Trochę niepokoi "pocięte ciało". Czy to pocięcie to ślady po autoagresji, czy blizny pooperacyjne - nie wiem. Ale wierzę, że nie jest to ciało pocięte na paski przez jakiegoś wariata-mordercę! Chociaż - wiadomo - jak już tak pocięte, rozdrobnione, to na pewno nie boli...
pocięte ciało już nie boli
tańczy z radości
Hmm...
Trzy Cztery?
Walczyku miły...
"Miłości winni zawsze są uniewinnieni"... czasami jednak, dłuuugo muszą 'odsiadywać karę' ?
Nie mam oporów przed odpowiedzią na 'pocięte ciało'... niestety to efekt 'nierównej/siłowej walki.
Serdeczności
... do szuflady, w takim razie wiersz nie jest wcale taki pogodny i pozytywny, jak myślałam. Pokazujesz tu parę, która najpierw walczy ze sobą, nawet do krwi, a później się kocha. I w ten sposób miłość uniewinnia winy.
Tak można zrozumieć teraz ten wiersz.
Ale można i tak, że opisywane wirowanie w szczęśliwości odbywa się już z kimś innym.
Tak też można odczytać.
Walczyku Ty...
Trzy Cztery ?
Bingo Walczyku... z kim innym.
Hahaha, to Ty jesteś na 'trzy czwarte'... ja czasami na trzy cztery kopię w wypaczoną szufladę, żeby ją zamknąć?
Rzeczywiście to pocięte ciało * zastanawia.
Ładny, rytmiczny wiersz?
Piecuszku?
Dziękuję bardzo za wizytę i miły kokentarz... 'ciachu - ciachu, wyjaśniłam piętro wyżej'.
Pozdrowionka
*komentarz
PRzez pociętę ciało, co się we wierszu pojawia, przyszła mi na myśl "Sala samobójców" - taki film. Poza tym przekaz pozytywny. Bardzo rytmyczny ten utwór, zgrabny i powabny bym rzekł.
Paweł Beer?
Film oczywiście znam...
Dziękuję za pozytywny komentarz, miło mi.
Pozdrawiam
Jest piękny. Byłby Twój wiersz sielankowy, gdyby nie tajemne ciało. Urok dramatu...
Wertyt?
Pięknie dziękuję...
Kurczę, trochę 'złagodziłam to nieszczęsne ciało', bo faktycznie mogło zaburzać tę sielankowość, a taki właśnie miał być wydźwięk mojego niewiersza.
Urok dramatu... hmmm, bardzo trafnie ująłeś, dziękuję.
Dawne doświadczenia, przyczyniły się do cholernych kompleksów, a te z kolei zamykały w szczelnym kokonie.
No taką mam wadę/chyba/ = 'bezwstydną dosłowność'.
... do szuflady
Kompleksy to tylko balon... masz agrafkę?
Intryguje mnie "Płacząca kobieta". Dlaczego ona?
A dla mnie to jest wiersz o rozkwitaniu w miłości. Innej lepszej, która uczy, że można inaczej. Która kocha wszystko, nawet stare blizny, które w obliczu akceptacji stają się dla peelki jakby mniej widoczne.
Dla mnie jest zdecydowanie pozytywnie. Tak... szczęśliwie.
DZzPnP?
Normalnie wzruszyłam się jak stary siennik... czytając Twój komentarz, bo właśnie tak jest.
Dziękuję Ci bardzo.
Zapraszamy do kolejnej zabawy ze słowem.
Tematy to:
1) Biuro rzeczy znalezionych
2) Ostatni toast
Można poruszać się w jednym temacie, lub w drugim, albo połączyć obydwa.
Niech wyobraźnia poruszy wasze listopadowe wieczory.
Termin do 30 listopada [północ]
Liczymy na Ciebie!
Literkowa
Szuflandio↔Najbardziej druga i ostatnia, w guście mym, co nie stanowi, że reszta nie:))?→Pozdrawiam:)↔%
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania