Uniwersytecki Cyrk im. Aliny Sępigórej

" Krótko mówiąc: nie ma wiarygodnych, publicznie potwierdzonych informacji prasowych ani oficjalnych komunikatów o „trupie znalezionym przy furtce kościoła na Saskiej Kępie w Warszawie w ostatnich dniach lub tygodniach. Żadne poważne media ani źródła policyjne nie opisują takiego zdarzenia.

Jeśli chodzi o odkrycia ludzkich szczątków w Warszawie, znano inne przypadki — np. odnalezienie znacznej liczby szczątków ofiar niemieckich zbrodni* w innych częściach stolicy — ale to inna historia i dotyczy masowych mogił z czasów wojny. ,,

 

Scena z instalacją artystyczną.

Scena – elegancka furtka, trup sobie leży obok

 

ZWYKŁY DEBIL (zamyślony, chodzi wokół ciała): Chwileczkę… a jeśli to nie zbrodnia, tylko… instalacja artystyczna?

PRZECHODZIEŃ: Instalacja?

ZWYKŁY DEBIL (rozkręca się): Oczywiście! Minimalizm! Egzystencjalizm! Człowiek poziomy wobec pionowości furty ! To komentarz do kondycji społecznej !

PRZECHODZIEŃ: On nie żyje.

ZWYKŁY DEBIL: Właśnie! To symbol ostatecznej ciszy kapitalizmu!

 

Nagle – zmiana perspektywy

(Światło przygasa. Kamera – jak w dziwnym koreańskim filmie o św Faustynie – przechodzi do perspektywy trupa. Widzimy wszystkich z poziomu ziemi. Twarze pochylają się nienaturalnie blisko.)

GŁOS Z OFFU (mistyczny szept): Patrzysz z dołu. Widzisz buty. Słyszysz debatę o sztuce. Nie możesz mrugnąć. To kino ambitne.

(Powrót do normalnej perspektywy.)

 

Kulminacja

ZWYKŁY DEBIL (zachwycony): Widzicie? On patrzy na nas od dołu! To interaktywne! Publiczność staje się częścią dzieła!

PRZECHODZIEŃ: On nie patrzy.

ZWYKŁY DEBIL (pauza): To jeszcze bardziej ambitne.

 

Finał

ZWYKŁY DEBIL (notuje w zeszycie): Wniosek końcowy: trup. Ale z potencjałem galerii.

(Zapada cisza. Wszyscy stoją niezręcznie.)

(Z nieba spada gigantyczna stopa.)

 

NAPIS: „Instalacja zamknięta przez Nadprzyrodzenie — do odwołania ".

 

* głos z offu, to zwykły narrator, ale chciałam trochę poszydzić z wieśniakówwarszawskich, którym to i owo się wydaje i z kierownika, który ma tego swojego pomocnika, który mu ciągle podlizuje. oni posługują się właśnie takim językiem i są szalenie dumni z tego, że są tacy modni i współcześni.

 

z ostatniej chwili

jest 12.12 a ja już po kilku piwkach garażowych, sexie, prysznicu i śniadanku, i filuję przez okno z ostatniego piętra 15 piętrowego budynku.

filuję z wyższością na tych maciupeńkich mrówków.

Średnia ocena: 0.0  Głosów: 0

Zaloguj się, aby ocenić

    Napisz komentarz

    Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania