upadek
jak cicho, jak duszno...
skołatane serce prowadzi ich, choć jeszcze o tym nie wie, na rzeź.
umrą wszyscy, tylko ja zostanę, znowu sam.
miałaś ich bronić, być domem, schronieniem... nie mają już o co walczyć.
nie mają z kogo być dumne, kroczą smutne przede mną.
błyskawica i grzmot, to serce, ostatni raz.
i padają, ramię przy ramieniu, złość i szczęście, rozczarowanie, zachwyt i lęk.
nie wychodzi słońce, nie będzie tęczy...
leżę na gruzowisku ciebie, ruinach kiedyś nieba.
Komentarze (4)
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania