Upadek

Nie mogę się nigdy oprzeć wrażeniu, że mój okres dojrzewania był bardziej radosny, bardziej umieliśmy korzystać z życia, a pewnikiem jest to, że byliśmy aktywniejsi.

W dzisiejszych czasach, wszystko opiera się na wygodzie, byle nie musieć się namęczyć, tak tylko się zdzwonić i już ma być jak chcemy. Bez zbędnych scen, bez ceregieli, jakiś planów, układania schematów, kto dziś ma czas, nie mówiąc o ochocie, każdy chce przyjść na gotowe, posiedzieć, pomarudzić i wyjść. To i tak jest cudem jeśli dochodzi do danego spotkania, bo częściej stajemy okoniem,- nie bo nie- i zostajemy przy gierkach, filmikach, jakichś farmazonach na necie, zaabsorbowani głupotami, aż zatracamy się w tym.

Wiem, to wszystko jest nowe, trzeba iść z duchem czasu, pokierować swoje życie na salony, poznać klimaty mody, techniki, sztuki, być otwartym na zmiany, na image innych. Świat już się nie zatrzyma, ale my nie musimy być uzależnieni od jego propozycji, łykając wszystko jak tik taki, bo każdy tak robi. Tyle jest osób teraz zabieganych, nie mogących sobie poradzić z życiem towarzyskim, a przecież teraz, właśnie teraz, mamy tyle sprzętu, który nas wyręcza i zostawia czas, który jest marnowany na bzdety. A wieczorem zasypiamy z pustymi myślami, bo niby coś miało mnie odciągnąć od rutyny, a wyszło jak zawsze, czas zleciał, ale wnętrze nic nie odczuło, żadnej głębi.

Przypominam sobie opowieści starszych, którzy nie mieli depresji, dołów, bo korzystali z możliwości odwiedzin, bezpośrednim kontaktem, własnymi słowami, urozmaicali życie. Dziś nawet jak ktoś aktywnie spędza czas biegając, to sam i oczywiście ze słuchawkami, bo to mu wystarcza, daje poczucie, że coś się dzieje, że ma wokół ludzi. Jakaś impreza rodzinna, to trzeba odbębnić, posiedzieć , by nie gadali, wesele to problem, bo znowu kasa wydana, a może być nieciekawie. Wszystko nas nudzi, przestaje zawierać pierwiastek szczęścia, jest byle jakie, bez wartości dla nas, a najciekawsze jest to, że zapytani, co to ma być, by było przyjemnie, odpowiadamy, że nie wiemy.

Jak bardzo dobrze było jednak dawniej, gdy nikt nie umiał być sam, gdzie nikt nie próbował nawet tego robić, bo to było nazywane dziwactwem. Dziś porobiły się grupy, jakieś własne światy, dominowanie nad innymi, pokazywanie swej odrębności, stawianie sobie priorytetów i to takich, by nikt nie mógł się połapać o co to chodzi. Więcej w tym samotności, krzyku by mnie zauważono, niż autentycznej potrzeby dokonania czegoś dla siebie, dla własnego samopoczucia. Samotność wśród ludzi, którzy mówią tak wiele, a jednak nic nie wnoszą dla nas, niczego to nam nie daje, a wręcz przytłacza, że nie rozumiem kolegi, że to obce i tak bardzo jałowe. I ja taki jestem, nawet podczas relaksu, choć ostatnio coś się stało, co mnie zaskoczyło, co pokazało, że można inaczej.

Jestem na ślizgawce, to daje poczucie wolności, odreagowania po pracy, takiego dystansu, własnego czasu, ładowania akumulatorów, no i wyładowania emocji. Nabieram rozpędu, mijam maruderów, jedno okrążenie, drugie, świat wiruje, szaleństwo pod jupiterami, liczę się ja, to co chcę, to jest tu i teraz. Powietrze, pęd, adrenalina, jakbym był na zawodach, tłumy liczą na moje zwycięstwo, a ja przyśpieszam, nie liczy się nic, gdy jestem na ostatniej prostej, to mój czas i nie!!!…ullllaaa...ja pier****

Wyszła z boksu, nie miałem szans by ją wyminąć, by się zatrzymać, jedynie tylko delikatnie zamortyzowałem skutki mej nonszalancji, by nie nazwać tego dosłownie. Staliśmy się na moment główną atrakcją wieczoru, mistrzami bobslejowego ślizgu, czarodziejami najpiękniejszego upadku, a ja wpadki życiowej.

Leżałem na niej, czułem jej kształtny pośladek na swojej klatce piersiowej, a głowę opierałem o mięciutki różowy sweterek z angory. Serce biło mi jak szalone, nad sobą miałem oświetlenie, które mogło w tym momencie przestać funkcjonować, ba! Ja prosiłem Boga, by ktoś wyłączył główne zasilanie. Ludzie przejeżdżając przypatrywali się nam z uśmiechem politowania, co niektórzy pukali się w głowę. I jedyne, co pamiętam to wybrzmiewające takty Derniere Dance, to już na zawsze pozostanie melodią, która utkwi mi w pamięci. Jak przebój który słyszałeś gdy pierwszy raz się całowałeś, paliłeś Zefira czy jadąc na obóz słyszałeś go w tle.

Nie wiedziałem co mam mówić, czy jej podać dłoń, czy raczej obejmując pomóc wstać, ale nie trwało to długo, bo ona wiedziała, co chce mi przekazać i to niestety nie było przyjemne doznanie i nader werbalne:

- Czy ty masz mózg, czy tylko coś tam pływa!!?? Jak ci wali na czajnik, to wrotki i do lasu, wyżyj się i nyniu do domu.

Nie powiedziałem nic prócz czegoś w rodzaju przeprosin, co mogło od biedy być uznane za gest skruchy, za przyznanie się do winy. Kilka odbić od tafli i zameldowałem się na ławeczce, by udawać, że zniknąłem, że mnie tu nie ma i nie było. Analizowałem teraz wszystko, co zrobiłem, jak się zachowałem i było to bardzo bolesne doświadczenie. Po kilku minutach wyjechałem jak nowicjusz i powolutku zbliżałem się do niej, by to wszystko wyjaśnić, powiedzieć, że to nie było rozsądne i ja nie wiem , co mi się stało, że tak się zachowałem. Jestem już o krok a czuję, że gula w ustach urosła do rozmiarów dojrzałej śliwki. W końcu zrównałem się z nią i dopiero wówczas przeprosiłem jak należy, nie było to coś oryginalnego, ale wystarczyło by dała mi rozgrzeszenie:

-Bardzo mi przykro, to było głupie i nierozsądne, nie wiem co mógłbym jeszcze powiedzieć.

Popatrzyła na mnie jakby szukała potwierdzenia, czy to prawdziwe wyznanie, czy tylko sobie chcę uspokoić sumienie. Zatrzymała się, pokiwała głową na znak , że mnie rozumie, a następnie powiedziała ze śmiechem na ustach:

-Wiedziałam, że to kiedyś nastąpi, tylko nigdy nie myślałam, że ta ja stanę się ofiara twego piractwa. Ile razy cię wyzywałam w myślach od najgorszych, to nawet sama nie umiem zliczyć, to już było jak rytuał.

Wiele słów mogła mi powiedzieć, ale takiego zdania się nie spodziewałem, nie mogłem uwierzyć, że ja aż tak negatywnie działałem na ludzi, na nią.

-To znaczy, że ty także często chodzisz na ślizgawkę?

-No ja akurat tylko na ślizgawkę, w przeciwieństwie do co niektórych.

Zerknęła znacząco na mnie i pokiwała palcem na znak dezaprobaty. I choć starała się być groźna i stanowcza, to jej oczy ją zdradziły, była już opanowana i na mój gust rozbawiona ma skruchą.

Teraz to i ja miałem powody do uśmiechu. Więc postanowiłem zaryzykować i spytać:

-Może dasz mi lekcję, jak należy kontrolować swoje emocje?

-Spróbować mogę, ale pamiętaj, że lubię dyktować warunki, być wodzirejem.

Przygryzła wargę i puściła do mnie oko, a następnie przyśpieszyła.

Rozłożyłem ręce, bo cóż mogłem dodać. Po prostu podążyłem za nią i tak gonię ją od paru lat, bo pomysłów jej nie brakuje.

Średnia ocena: 5.0  Głosów: 5

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze (32)

  • xxECxx 08.06.2016
    Wszystko przed "Jestem na ślizgawce.... etc" jest niepotrzebne. Połączenie zadumy nad ludzkim losem(a raczej losem nastolatków) z historią poznania ów dziewczyny nie jest dla mnie kompatybilne. Początek historii jest napisany w przyjemnym minimalistycznym stylu, mógłbyś ten wątek bardziej rozwinąć.
  • Robert. M 08.06.2016
    Właśnie po to to pisałem, aby pokazać jak traktujemy życie, jak jesteśmy zaślepieni, na innych na ich potrzeby, gonimy po zwycięstwo. To wszystko co było na ślizgawce miało być alegorią.
  • xxECxx 08.06.2016
    Może mój mózg dzisiaj nie pracuje należycie, bo ja nadal pozostaje przy swojej racji, ale na pewno ktoś dostrzeże tą alegorię :)
  • Robert. M 08.06.2016
    Lubię jak każdy interpretuje według własnego uznania. Dziękuję za podzielenie się spostrzeżeniami.
  • Miła 09.06.2016
    świetne :)
  • Robert. M 09.06.2016
    Polubiłaś poranne pory, a ja raczej nocne, ale to nie ma znaczenia, ważne, że jesteś czujna. Czekam na Twoje opowiadanie.
  • Miła 09.06.2016
    No niestety wykłady a po nich praca, no ale w drodze na uczelnie czytam twoje opowiadania. Czeka na więcej opowiadań :)
  • Robert. M 09.06.2016
    Jest mi bardzo miło, że mimo okrojonego wolnego czasu, poświęcasz go na czytanie, na to by moje wypociny, fantazję, prześledzić i dać sygnał, że pamiętasz. To wiele dla mnie znaczy, dziękuje Ci Miła.
  • Faustyna 12.06.2016
    Twoje przemyślenia są interesujące.
    Niezły łobuz z Twojego bohatera.
  • Robert. M 12.06.2016
    Bardzo spokojny gościu, tylko łyżwy mu nie służą. Dziękuję za powrót na moje fantazje, cieszę się z Twych słów.
  • Faustyna 12.06.2016
    W końcu się nauczy i oczaruje nie jedną osobę.
  • Robert. M 12.06.2016
    Poskramiać wirtuozerię? Czy może zauważać problemy innych?
  • Faustyna 12.06.2016
    Doskonalić się w tym fachu i postarać się zauwazać innych.
  • Robert. M 12.06.2016
    Tak go nie przeceniaj, to tylko człowiek
  • Faustyna 12.06.2016
    :-)
  • Kicz 13.06.2016
    Zawsze powtarzam, że jestem jednym z ostatnich roczników, które mogły mieć cudowne dzieciństwo. Oparte na radościach dostępnych na wyciągnięcie ręki - gdzie nie było podziału na lepszych i gorszych, gdzie na jednym podwórku schodziły się dzieci z całej okolicy i potrafiły radośnie spędzać ze sobą czas do godzin wieczornych. Jedynym limitem były słowa mamy: chodź do kąpieli!
    Boli mnie fakt, że ludzkość wyniszcza się sama. Boli mnie widok autodestrukcji.
  • Robert. M 13.06.2016
    Wiem, ze nikt nie powinien żyć przeszłością, ciągle powtarzać, że dawniej to było lepiej, ale nie mogę się oprzeć wrażeniu, że było to prawdziwe, autentyczne życie. Dziś nikt nie potrzebuje spotkań, sami sobie radzimy, bo trzeba być mobilnym, aktywnym, a znajomi , to może poczekać. To dotyczy również mnie, aż wstyd się przyznać jak długo z kilkoma się nie widzialem
  • KarolaKorman 15.06.2016
    Ślizgawka zawsze jest super :)
  • Robert. M 15.06.2016
    Pogubiłem się, chyba xxEcxx miała racje, to żadna alegoria, to nie ma spójności.
  • KarolaKorman 15.06.2016
    Każdy interpretuje jak chce, trzymaj się tego :)
  • Robert. M 15.06.2016
    Ale jakby nie patrzeć, dziewczyna się zna na tym i wie kiedy coś nie jest tworem, a zwykłym naciąganiem faktów.
  • xxECxx 15.06.2016
    Robercie, nie znam się na tym, jestem laikiem w tej dziedzinie, więc nie bierz tego tak na poważnie.
  • KarolaKorman 15.06.2016
    Komentarze są po to, żeby wyciągać z nich wnioski i tak tez czyńmy, ale nie dajmy się zwariować. Często zdarza się tak, że nasz zamysł nie podoba się czytelnikowi, co nie znaczy, że od razu coś musimy zmieniać. To nasze opowiadanie i to my go tworzymy i chcemy, by wyglądało własnie tak. Czasem dla kontrowersji :) Jednak zawsze należy brać zdanie innych pod uwagę, może to właśnie my się mylimy :)
  • Robert. M 15.06.2016
    Pisałem to na poważnie, nie było w tym ironii, więc nie żartuj sobie, ze jesteś laikiem, bo co w tej sytuacji może taka dziewica literacka powiedzieć
  • xxECxx 15.06.2016
    Jedynie co mogę napisać w tej sytuacji: więcej dystansu, a będzie dobrze i pracuj nad przecinkami :)
  • Robert. M 15.06.2016
    jak ja
  • Robert. M 15.06.2016
    Czy jako kobieta, uważasz, że moje teksty są zniewieściałe
  • xxECxx 15.06.2016
    Niewiele przeczytałam Twoich tekstów, więc ciężko mi określić czy faktycznie takie one są. Jedynie co rzuciło mi się w oczy to Twój styl pisania, używasz literackie słowa i między nimi wplatasz slang, to tak jakby jeść kawior z papierowego talerzyka.
  • Nazareth 18.06.2016
    Bardzo ładne: proste, życiowe, prawdziwe. Mamy wiele wspólnych spostrzeżeń odnośnie obecnej rzeczywistości .
  • Robert. M 18.06.2016
    Z biegiem lat, moje odczucia integrują się z moim wnętrzem, mam co rok więcej pokory, a to prowadzi mnie do ładu, jeśli nie z otaczanymi mnie osobami, to na pewno z samym sobą . Nie łudzę się, że będę kimś, nawet już o to nie zabiegam, wolę dostrzegać siebie w innych, w słabościach, doznawać objawień.
  • Nazareth 18.06.2016
    Ta filozofia i mnie jest bliska. Z jednym wyjątkiem: oczywiśćie że jesteś i będziesz kimś. Nie trzeba być kimś wielkim aby wogóle być i zaznaczyć swoją obecność na świecie. Wystarczy być dobrą osobą, żyć w zgodzie ze swoim sumieniem i być sprawiedliwym wobec ludzi to naprawdę wystarczy :)
  • Robert. M 18.06.2016
    Cóż mogę dodać, prócz tego, że pragnę takiego życia, ale wiem, że jeszcze wiele we mnie złych fluidów, targają mną rządze, namiętności, ale wierzę w swą silną wolę, a także w ludzi, dobrych ludzi , którzy mi pomagają

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania