Upadek
Rozpadam się.
Powoli
W proch obracam.
Ten sam koszmar
Senny
Wciąż powraca
Chwytam się więc
Nadziei.
Rozpaczliwie.
By znów móc
Wieść życie
Szczęśliwe.
Cóż to zmienia?
Sam siebie
Oszukuję.
Ten sam koszmar
Życie me
Wciąż rujnuje
Przeżywam to
Bezustannie.
W dzień i w nocy.
Krzyczę i błagam,
Choć znikąd
Pomocy. Pomocy...
J. M. T.
PS. Zachęcam do lektury mojego koronnego dzieła pt. "Wywiad z Werterem" oraz innych utworów.
Komentarze (9)
Ciekawy utwór, nieco mroczny
Jak tak dalej będziesz pisał to z pewnością staniesz się moim ulubionym pisarzem ;)) Kolejna 5.
Och, jak miło, dziękuję :)
Mroczne, to prawda, ale całość psują nieco te czasownikowe rymy (sam też czasami je stosuje, niestety.)
Pozdrox.
Tak, nad rymami wciąż jeszcze pracuję ;)
Stylówa. Ciężko w tego typu tekstach utrzymać szyk nie gubiąc rytmu, i tu znalazło się kilka niedoskonałości. Ale nie ma co się czepiać, jak na początki jest ok.
Ciekawe co Cię wprawiło w taki nastrój. Czasami łatwiej przelać coś na papier niż porozmawiać z kimkolwiek :)
Trochę jak wyznania samobójcy. Mam się niepokoić?
Nie, spokojnie. Powiedzmy, że to tylko tekst ;)
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania