Upadek Gajusza Juliusza Cezara

Ja wódz wielki nożem

Dźgnięty w ludzką powłokę

Przez siebie, przyjaciół i wrogów

Uderzam o ziemię i krzyczę

W przerażeniu do przyjaciela

I widzę w agonii twarz jego

Leżę przed nim w krwi plamie

I w ogniu piekielnych świąt

Mnie, boga wojny żądnego

Niszczyciela republiki

 

Mną tytułują się nowi tyrani

I wielcy świata władcy

Wrogowie i moi podwładni.

Ja jestem bogiem zabitym

Przez bożki moje własne

Przeze mnie wybrane.

Sam sobie ręką prawą

Cios zadałem prosto

W moje żądne krwi serce

 

I krwią brudząc podłogi

Odchodzę z furiami

A on fiurią owładnięty

Pogromca mnie, Kakusa

Dźga nadal brudząc się

Rozżarzoną krwią moją.

Nad Rzymem zachodzi słońce

I wschodzi słońce nowe

 

I cisza w sali wybrzmiewa.

 

Wyszedłem i wstałem

 

Rzucając klątwę

Na jednostki przyszłe

 

Runą ze mną wszyscy

Za mną wszyscy runą

 

Jak ja żądni Jowisza tronu

Lecz teraz stop!

 

Cisza.

Średnia ocena: 4.5  Głosów: 2

Zaloguj się, aby ocenić

    Napisz komentarz

    Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania